"Przeżywam żałobę po życiu sprzed ciąży. Nie mogę się pogodzić z tym, co straciłam..."

"Przeżywam żałobę po życiu sprzed ciąży. Nie mogę się pogodzić z tym, co straciłam..."

"Przeżywam żałobę po życiu sprzed ciąży. Nie mogę się pogodzić z tym, co straciłam..."

Canva

"Od kiedy zaszłam w ciążę i pojawiło się dziecko, nie ma już mnie. Czuję się, jakbym pogrzebała dawną siebie. Wszyscy mi mówili, że to będzie dla mnie szokiem... Nie wierzyłam, myślałam, że przesadzają, ale rzeczywistość mnie przygniotła. Moje życie to dziecko, obowiązki i poczucie winy, że nie spełniam się w roli matki... Gdyby jeszcze mój mąż potrafił to zrozumieć..."

Reklama

*Publikujemy list od czytelniczki.

Czuję się, jakbym pogrzebała dawną siebie

Od porodu minęły już ponad dwa lata, a ja nadal nie mogę się pozbierać i ułożyć sobie tego w głowie. Narodziny dziecka okazały się dla mnie punktem, za którym nie ma już odwrotu.

Reklama

Przed ciążą miałam pasje, dążyłam do tego, żeby się rozwijać. Miałam wolny czas, mogłam w spokoju poczytać ciekawą książkę, a teraz? Od niemal trzech lat piję zimną kawę, bo gorącej nigdy nie zdążę... O dorosłej książce nawet nie ma co marzyć. Na samorozwój już jakoś brakuje siły i chęci.

Śpię w cyklu jedno- lub dwugodzinnym z kilkoma pobudkami do max. 6 rano. Karmienie, przewijanie, usypianie i tak w kółko. O świcie trzeba wstać i codzienny kierat zaczyna się od nowa. Jak długo można w ten sposób funkcjonować?

Reklama

Mam poczucie, że bezpowrotnie coś straciłam. Zaciskałam pięści, bo czułam, że nigdy więcej nie będzie już tej beztroski, co kiedyś. Zawsze z tyłu głowy pozostaje myśl, że jestem za kogoś odpowiedzialna. I to ten mały ktoś jest na pierwszym planie, a nie ja. Tak bardzo tęsknię za swoim poprzednim życiem, jakbym pogrzebała dawną siebie.

Reklama

Kobieta w żałobie ubrana na czarno siedzi pod drzwiami Canva

Reklama

Mąż nie rozumie, w czym problem

Mój małżonek nie potrafi tego zrozumieć, ale dla niego sprawa jest prostsza — to nie on spędza z dzieckiem całą dobę. To nie on poświęcił całego siebie. Wychodzi do pracy i wraca wieczorem, a w nocy wyprowadził się do drugiego pokoju, żeby się wysypiać, bo przecież pracuje.

Reklama

Owszem, w weekendy dzielimy się opieką, ale to nie przywróci mi dawnego życia. Dziecko przyrosło do mnie jak ogon, idzie za mną nawet do toalety i histerycznie płacze pod drzwiami, jeśli nie chcę go wpuścić. Rola matki nie przynosi mi tej radości, jakiej oczekiwałam.

Na spotkania towarzyskie w ogóle nie chodzę, bo ktoś musi być z małym, a wyłącznie mama spełnia warunki. Synek ma fazę totalnej mamozy i na razie nie ma mowy o zostawieniu go wieczorem z tatą.

Zresztą, o czym ja marzę... nawet jak uda mi się raz na rok wyrwać na popołudniowe spotkanie z koleżankami (które nadal są singielkami), to i tak czuję się wśród nich nieswojo. Nie mam już o czym z nimi rozmawiać. Żyją w innym świecie... A ja tylko się zamartwiam, co się dzieje w domu pod moją nieobecność...

Moje życie to dziecko, obowiązki i poczucie winy

Śni mi się czasem dawna swoboda zamiast obecnych obowiązków... Teraz nigdzie nie mogę wyjść sama dla przyjemności. Nawet do dentysty idę z dzieckiem, bo póki mały nie chodzi do przedszkola, a mąż jest w pracy — to inaczej się nie da. Na żłobek prywatny nas nie stać.

Czasem po prostu siedzę i ryczę z bezsilności. Czuję się kimś innym, jakby ciąża zmieniła moją osobowość. Jestem niewyspana, przepracowana, a moje życie to dziecko, obowiązki i permanentne poczucie winy, że przez te codzienne sprawy za mało czasu poświęcam dziecku, inni robią więcej i lepiej.

Życie po ciąży mnie przygniotło. Jak mam wyjść z tego błędnego koła?...

Zrezygnowana mama

Wybudowała domek na cmentarzu po śmierci córeczki. Wylała się na nią lawina hejtu Zobacz galerię!
Źródło: instagram.com/itsjudeaaa
Reklama
Reklama