"Maciej był moim ideałem. Starszy, kulturalny facet na poziomie. Dla mnie zostawił żonę. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to była wielka miłość. Dla niego postawiłam swoje życie na głowie, a on nagle zmienił wszystkie nasze ustalenia. Próbuję to wszystko zrozumieć, gdzie popełniłam błąd?"
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Zakochałam się w Macieju
Od razu zaznaczę, że nie jestem jakąś młodziutką siksą, która postanowiła wydać się bogato za mąż. Wręcz odwrotnie, jestem kobietą sukcesu. Niezależną i znającą swoją wartość. Kariera jest dla mnie bardzo ważna. Nie po to odebrałam staranne wykształcenie, żeby polegać na jakimś facecie.
Pochodzę z dość przeciętnej rodziny. Oczywiście przeciętnej, jeżeli chodzi o finanse. Rodzice są bardzo inteligentnymi ludźmi, nauczycielami i od zawsze przykładali ogromną wagę do mojego rozwoju. Nauczyli mnie, że w życiu nie należy polegać na innych, zawsze znać swoją wartość i nie dać sobie umniejszyć!
Skończyłam studia politechniczne i miałam niezły fach w ręku. Już na studiach zdobywałam doświadczenie i nie miałam żadnego problemu ze znalezieniem pracy w zawodzie. Pięłam się po szczeblach kariery i nie było mi w głowie oglądanie się za facetami. Rówieśnicy byli dla mnie zbyt niedojrzali, a wśród starszych facetów raczej się nie obracałam.
Macieja poznałam podczas delegacji. Od razu zauroczył mnie swoim intelektem i poczuciem humoru. Była między nami spora różnica wieku, ale na to kompletnie nie zwracałam uwagi. To był pierwszy mężczyzna, który totalnie zawrócił mi w głowie. Ze wzajemnością!

Kochanek zrujnował mi życie
Szybko zrozumieliśmy, że nie widzimy świata poza sobą. Maciej był żonaty, ale jego małżeństwo było fikcją. Postanowił odejść od Marysi. Oboje wiedzieliśmy, że nie chcemy niszczyć jej życia. Maciej podzielił sprawiedliwie niemały majątek. Postanowiliśmy zacząć wszystko od nowa, za granicą.
Postawiłam wszystko na jedną kartę. On wyjechał pierwszy, znalazł nam dom na obrzeżach i załatwiał formalności, związane z przeniesieniem firmy. Ja miałam dołączyć po trzech miesiącach, tyle miałam wypowiedzenia w mojej firmie.
Sprzedałam mieszkanie, zwolniłam się z pracy i szykowałam na przeprowadzkę. Sama nie wiem, kiedy i dlaczego wszystko się popsuło. Maciek przyjechał do Polski 3 tygodnie przed moją przeprowadzką i szczerze wywalił wszystko, co leżało mu na sercu:
Daga, ja Ciebie przepraszam, ale nasze wspólne życie to nie jest dobry pomysł. Zakochałem się w tobie do szaleństwa, chciałem tego naprawdę, ale dopiero w Londynie zrozumiałem, że to byłby błąd. Dopiero skończyłem wieloletni związek i nie chce pakować się w kolejny, Życie w pojedynkę jest cudowne. Daj mi czas.
Zostawił mnie w pustym mieszkaniu, które już nie należało do mnie, bez pracy, z której zrezygnowałam dla niego i bez nadziei...
Od tego czasu minęły trzy miesiące. Nadal szukam nowej posady, mieszkam u rodziców, a niedawno dowiedziałam się, że była żona Maćka regularnie odwiedza go w Londynie. Miał dać mi miłość, jakiej szukałam, a zmarnował mi życie.
Dagmara