„Tak wiem, że o zmarłych powinno się mówić albo dobrze, albo wcale, ale muszę to w końcu z siebie wyrzucić. Właśnie ze względu na szacunek do matki mojego męża robię to w takiej formie. Mogłabym przecież żalić się wszystkim członkom rodziny i koleżankom, ale wystarczy mi anonimowy list. Jestem pewna, że wiele kobiet, które będą to czytały, również mogły doświadczyć tylu nieprzyjemności ze strony teściowej”.
*Publikujemy list od naszej czytelniczki
Nieprzyjemności ze strony teściowej jeszcze przed ślubem
Moja mama ciągle powtarzała mi, że ślubu z teściową nie biorę, tylko z mężem, którego kocham i to jemu przysięgam miłość aż po grobową deskę. Robiła to zawsze, gdy jeszcze przed tym, gdy Roman został moim mężem, żaliłam się jej i bardzo mocno przeżywałam wszystkie uszczypliwości, na które pozwalała sobie matką mojego wieloletniego chłopaka. To już wtedy było nie do zniesienia, a po ślubie było jeszcze gorzej.
Często słyszałam od niej, że jestem za gruba, że powinnam schudnąć, że jak tak dalej pójdzie i nie zrzucę kilku kilogramów, to żadna suknia ślubna na mnie nie wejdzie. Po ślubie musiałam wysłuchiwać, jaka to kiepska ze mnie pani domu bez umiejętności kulinarnych, skoro jej syn zjadał mamusine obiady z dokładką za każdym razem, gdy zjawiał się u niej z niezapowiedzianą wizytą. Na tym niestety nie poprzestała.
Gdy urodziłam pierwsze dziecko, to teściowa zarzucała mi, że nie umiem się nim zaopiekować. Często w negatywny sposób komentowała nawet dziecięce ubranka, które przejęłam od mojej siostry. Było mi bardzo przykro, ale wszystkie te emocje latami dusiła w sobie, mając nadzieję na dzień, w którym wszystko się zmieni.
Midjourney
Niesprawiedliwa teściowa – „Przeprosiła mnie dopiero na łożu śmierci”
Na ogół dobra mina do złej gry zdawała egzamin, lecz najgorzej było wieczorami. Ryczałam do poduszki, aby zaznać odrobinę ulgi i znów udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Mąż czasem stawał w mojej obronie, a czasem nie – zależy, ja go zawiało. Wszystko przyjmowałam na siebie i siedziałam cicho, bo wizja idealnej rodziny trochę odbierała mi zdrowy rozsądek. Dziś bym już tak nie postąpiła.
Wszystko zmieniło się o 180 stopni, gdy mama Romana zachorowała, a jej stan zdrowia był na tyle poważny, że trzeba było pomagać jej przy najprostszych życiowych czynnościach. Nagle okazało się, że nikt z jej najbliższej rodziny nie ma czasu. Jak myślicie, kto jako pierwszy zadeklarował się do pomocy? No oczywiście, że najgorsza synowa.
Teściowa przeprosiła mnie dopiero na łożu śmierci. Byłam najgorszą synową na świecie, choć miała mnie tylko jedną, ale przez ponad połowę swojego życia nie potrafiła skupić się na niczym innym, niż na moich wykreowanych przez siebie wadach. Zapamiętam ten dzień do końca życia, gdy wyprosiła wszystkich ze szpitalnej sali i przyznała się do błędu, prosząc o wybaczenie. To była nasza ostatnia rozmowa na osobności...
Janina