"Jak to się mówi — swoich przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów jeszcze bliżej. Ostatnio podsłuchałam rozmowę, jak mój brat namawiał naszych rodziców, by przepisali cały nasz dom rodzinny na niego! Twierdził, że jemu ten spadek jest bardziej potrzebny, bo ja nie mam dzieci, a on ma trójkę na utrzymaniu. Nigdy nie sądziłam, że mój rodzony braciszek, będzie chciał mnie tak perfidnie oszukać!"
*Publikujemy list czytelniczki.
Dobrze nam się z mężem wiedzie w życiu
Nie chcę się chwalić, ale obecnie razem z mężem radzimy sobie w życiu całkiem dobrze. W młodości patrzyłam, jak moi rodzice ledwo wiązali koniec z końcem i żyli od pierwszego do pierwszego, a czasem brali i zakupy na zeszyt — i wiedziałam, że ja nie chcę takiego życia!
Dlatego skończyłam dobre studia, podczas których pilnie zakuwałam, bo od zawsze wiedziałam, że chcę coś w życiu osiągnąć, ale też mieć fajną rozwijającą i pełną wyzwań pracę.
Skończyłam marketing i reklamę, pracuję w swojej branży i nie narzekam na zarobki, a mój mąż jest informatykiem, więc też zarabia całkiem nieźle.
Obecnie żyjemy z mężem na wysokim poziomie, ale muszę zaznaczyć, że sami na to ciężko zapracowaliśmy, ale też inwestowaliśmy pieniądze i nie wydawaliśmy na głupoty.
Kilka lat temu zmarła moja babcia, a swoje mieszkanie w małej miejscowości przepisała mnie i mojemu młodszemu bratu. Razem z bratem sprzedaliśmy to mieszkanie, a pieniędzmi ze sprzedaży podzieliliśmy się po połowie.
Ja jednak zainwestowałam te pieniądze i wykorzystałam na wkład własny. Wzięłam mieszkanie na kredyt w stolicy, które obecnie wynajmuję, więc mieszkanie praktycznie samo się spłaca. Niestety mój brat roztrwonił te pieniądze, szczerze mówiąc, nie mam pojęcia na co.
Z kolei mój mąż ma własne mieszkanie, na które wziął kredyt i obecnie w nim mieszkamy.

Razem z mężem nie mamy dzieci
Razem z mężem zdecydowaliśmy, że nie chcemy mieć dzieci i jesteśmy co do tego absolutnie zgodni. Nigdy nie ciągnęło mnie do dzieci, ale na początku myślałam, że to się kiedyś zmieni. Jednak z biegiem czasu zauważyłam, że ten słynny instynkt macierzyński nigdy się nie pojawił.
Obecnie jestem już po 40-stce i wiem na pewno, że nie będziemy mieć dzieci. Poza tym jest tyle rejonów, w których się realizuję, że naprawdę nie brakuje mi malców krzątających się po domu. Po pracy, w której pracuję czasem i 10 godzin dziennie działam jeszcze w dwóch fundacjach charytatywnych — pomagam dzieciom chorym na raka, wspomagam też schronisko dla zwierząt. Nie chcę żyć tylko dla siebie, ale chcę sama decydować, na co przeznaczę swoje zarobki i to robię.
Mój młodszy brat wybrał jednak zupełnie inne życie niż ja. Nie skończył studiów, choć swego czasu gorąco go do tego namawiałam, a nawet wspierałam go finansowo. Szybko jednak przekonałam się, że to nie ma sensu, bo on kompletnie nie doceniał wagi pieniądza i wszystko roztrwaniał.
Nikodem przerwał studia, a jego dziewczyna zaszła w ciążę, więc szybko się pobrali. Mój młodszy brat nigdy nie wyprowadził się z domu rodziców i obecnie razem z żoną i trójką już dzieci mieszka w ich domu. Nikodem praktycznie niczego się sam nie dorobił i całe życie żerował na naszych rodzicach. Obecnie nie ma stałej pracy, chwyta jakieś zlecenia i żyje od pierwszego do pierwszego, jak nasi rodzice kiedyś.
Mój brat już czyha, żeby przejąć spadek po rodzicach!
Ostatnio byłam w naszym domu rodzinnym i podsłuchałam rozmowę, jak mój brat namawiał moich rodziców, by cały ich dom przepisali na niego! Mój brat już czyha, żeby przejąć po mnie spadek, bo stwierdził, że on go bardziej potrzebuje niż ja, bo ja nie mam dzieci! Poza tym według niego mnie się już i tak za dobrze powodzi z mężem, bo po co nam aż 2 mieszkania!
Gdy to usłyszałam, aż mnie zatkało! Nie mogę uwierzyć, że mój własny brat jest tak chytry i tylko czeka, aż mu coś skapnie, sam nie próbując w ogóle niczego się dorobić! Nie rozumiem, dlaczego jestem traktowana jako gorsza osoba, tylko dlatego, że nie mam dzieci! To, że nie mam dzieci, nie znaczy, że nie mam komu przepisać swojego majątku.
Chcę by po mojej śmierci mój majątek został przepisany na fundacje charytatywne, którym pomagam, więc te pieniądze absolutnie się nie zmarnują. Śmiem nawet twierdzić, że będą lepiej spożytkowane niż, gdyby cały majątek naszych rodziców dostał mój brat.
Na razie z tego co wiem, żaden testament nie został spisany, ale boję się, że im moi rodzice będą starsi, tym bardziej będą przez mojego braciszka zmanipulowani i mogą mu ulec! Nie wiem, co robić i czy powinnam jakoś zareagować.
42-letnia Wiktoria