„Na ogół lubię ludzi i zawsze staram się unikać jakichkolwiek konfliktów, lecz nie zawsze jest to możliwe. Ostatnie dwa lata mieszkania w bloku dały mi mocno popalić i dziś z pełną świadomością znane wszystkim powiedzenie człowiek człowiekowi wilkiem, zamieniłabym na sąsiad sąsiadowi wilkiem. Najgorsi są ci na emeryturze, którzy nie mają już co robić i muszą uprzykrzać życie innym”.
Zmęczona mieszkanka bloku: „Wszyscy mieszkańcy mają już tego dość”
Wychowałam się w starych blokach z wielkiej płyty i mam do nich ogromny sentyment, więc szukając mieszkania, nie brałam innej opcji pod uwagę również ze względu na kwestie finansowe. Na świeżo wybudowanych osiedlach jest o wiele drożej, a i podobno z sąsiadami bywa różnie – znajomym trafiła się drzwi obok pani lekkich obyczajów, która przyjmowała swoich klientów 24/7, coś okropnego.
Mnie natomiast trafiła się starsza pani nieszanująca absolutnie nikogo i niczego. Wszyscy mieszkańcy mają już tego dość, ale nic nie możemy z tym zrobić. Administracja rozkłada ręce tak samo, jak policja, bo nie ma żadnych regulacji prawnych zabraniających palenia wyrobów tytoniowych na klatce schodowej. Jest oczywiście regulamin spółdzielni mieszkaniowej, ale jego egzekwowanie to jakiś żart.
Sąsiadka dalej popala sobie papieroski na klatce przy całkowicie pozamykanych oknach, tak aby inni mieszkańcy mogli również delektować się tym przyjemnym zapachem. Co więcej, popielniczkę zrobiła sobie ze stojących na półpiętrze roślin doniczkowych, ale to nie wszystko. Gdy z resztą sąsiadów skarżących się na dym zaczęliśmy wywieszać kartki i zwracać się do tej kobiety bezpośrednio z prośbą o zaprzestanie, to ona postanowiła posunąć się jeszcze dalej.
canva.com
Gdy starsza pani robi na złość
Oczywiście przez długi czas zaprzeczała, jakoby to ona przy swoim stanie zdrowia paliła papierosy i to jeszcze na klatce schodowej, na której w zimę jest zazwyczaj bardzo zimno. Tę bajkę serwowała nam do momentu, gdy sama jej nie przyłapałam, na gorącym uczynku. Wszystko skończyło się ostrą kłótnią, do której przyłączyły się też dwie inne sąsiadki wyczulone na papierosowy dym.
Starsza Pani na moje oko przed siedemdziesiątką postanowiła więc pokazać, że z nią się nie zadziera i jeśli nam się coś nie podoba, to ona jeszcze bardziej uprzykrzy nam wszystkim życie. Wszystkie kwiaty w doniczkach stojące na klatce podlała rozpuszczalnikiem, co rzecz jasna bardzo szybko zamieniło je w wysuszone chwasty. W swoim życiu doświadczyłam już wiele przeróżnych i najdziwniejszych sytuacji, ale czegoś takiego to się nawet nie spodziewałam.
Za rękę nikt nie złapał, więc też nie możemy jednogłośnie osądzać, ale kto miałby to zrobić, skoro od dłuższego czasu ta kobieta sprawia nam wszystkim ogromny problem? Nie wiem, jak to wszystko się dalej rozwinie, ale już chyba wolałabym mieć za ścianą panią lekkich obyczajów.
Zmęczona mieszkanka bloku