"Teściowa chce robić mojemu dziecku przegląd i stroić je w stare ubranka ze strychu. Po moim trupie!"

"Teściowa chce robić mojemu dziecku przegląd i stroić je w stare ubranka ze strychu. Po moim trupie!"

"Teściowa chce robić mojemu dziecku przegląd i stroić je w stare ubranka ze strychu. Po moim trupie!"

Canva

"Jestem w 39 tygodniu ciąży i mam problem, co zrobić z teściową... Ona nie chce słyszeć o naszej wyprawce dla dziecka ani o tym, że zajmiemy się noworodkiem samodzielnie. Stwierdziła, że ja jako świeżo upieczona matka nie będę wiedziała, jak zająć się obcinaniem paznokietków albo myciem uszek dziecku... dlatego to ma być jej zadanie i koniec. Aż mnie trzęsie, jak pomyślę, że bierze moje dziecko na taki przegląd... Mało tego, kupiliśmy nowoczesny wózek z gondolą, wygodne, czyste ubranka, a ona powiedziała, żebyśmy do niej tego nie przywozili, bo ona ma swoje. Przytargała ze strychu wszystkie stare szmatki po moim mężu, sprane i z plamami, i jakąś przedpotopową kolumbrynę, w której 30 lat temu jeździły wszystkie dzieci w rodzinie... Po czym oznajmiła nam, że ona zamierza dalej tych rzeczy używać. Nie wiem już, jak mam z nią rozmawiać..."

Reklama

Teściowie gromadzą wszystko, co może się przydać

Teściową bardzo lubię, bo to klawa babka, ale odkąd czekamy na pojawienie się wnuka, coś się zmieniło. Odkąd zaszłam w ciążę, w naszych relacjach zaczęło się psuć. Przez pewne jej "fantastyczne" pomysły ciężko nam jest się dogadać... Teściowie mieszkają kilka kilometrów od nas, w dużym, piętrowym domu z równie dużym strychem. Przyzwyczajeni do tego, że kiedyś w sklepach wszystkiego brakowało, nie wyrzucają zużytych i niedzisiejszych rzeczy, tylko gromadzą je w nieskończoność i oszczędzają, żeby się nie zniszczyły...

Niestety, teściowa nie widzi w tym umiaru. Wszystkie otrzymane prezenty — nowe ręczniki, dobrej jakości pościel, zastawę stołową z porcelany — oczywiście, docenia, cieszy się nimi, bo są w jej guście, ale koniec końców... chowa głęboko na dno szafy i nie zamierza ich używać. Bo się zbiją, spiorą, zniszczą i nie będzie miała. Taka zaradność na dawną modłę, ale chyba niezbyt przystająca do współczesnego świata, kiedy to wszystko jest dostępne bez problemów...

Reklama

Strych nad ich domem wręcz pęka w szwach, wypełniony po dach różnymi przydasiami gromadzonymi przez lata. To jest ich "bogactwo". Obłęd... Kiedyś mnie to z lekka bawiło, ale uważałam to za nieszkodliwe przyzwyczajenie. Do czasu. Nie wiedziałam, po co im to wszystko było, dopóki nie zaszłam w ciążę.

Teściowa wciska mi stare ubranka, które 30 lat przeleżały na strychu

Kłopoty zaczęły się już wtedy, gdy zaszłam w ciążę. Teściowa bardzo chciała obdarować mnie starymi szlafrokami i ubraniami, które ona kiedyś nosiła jako ciężarna. Oczywiście, to wszystko są rzeczy przerabiane, bo kiedyś odzież ciążowa nie była łatwo dostępna, trzeba było kombinować... Myślała, że podaruje mi prawdziwy skarb, baaaardzo mi się przydadzą te rzeczy, ale kiedy odmówiłam, strzeliła focha i stwierdziła, że w takim razie komu innemu odda...

Reklama

Ta sama śpiewka jest z ubrankami dla dziecka i z wózkiem. Po 30 lat przeleżały w plastikowych workach na strychu. Zimą mróz, latem upały, pod dachem te temperatury były jeszcze większe i na pewno miały wpływ na stan tych rzeczy. Nie mówiąc już o tym, że fasony są też sprzed trzech dekad... tkaninowe, wiązane na troczki, niewygodne, przerabiane... Sztywne kaftaniki, na których wyszły żółte plamy, widać ślady po molach, są sprane i w dodatku mają ten fatalny stryszkowy zapaszek, od którego w ciąży robi mi się od razu niedobrze. I ja mam to coś założyć maleńkiej istocie, która dopiero co przyszła na świat? Chyba postradała rozum!
Babcia w szarym swetrze i żółtej koszuli z siwymi kręconymi włosami siedzi na kanapie Canva

Teściowa wytoczyła przedoptopowy wózek i nie chce słyszeć o innym

Wózek to też jakiś archaiczny, dwutonowy pojazd na czterech kołach z wielkimi szprychami. Skrzypi, śmierdzi i ledwo się toczy. Moim zdaniem nadaje się co najwyżej jako osobliwa dekoracja do ogródka. Niech sobie w nim kwiatki zasadzi, a nie wozi dzieci. Gumowe części pewnie już skruszały od mrozu i skwaru. Żadnych pasów, twarda decha pod plecami, niby jak miałabym w tym położyć delikatnego noworodka... Litości, jest tyle alternatyw, a każda lepsza niż to. Mąż też nie jest zachwycony pomysłem mamy, ale jak tylko proszę jego o pogadanie z nią, to kończy się to naszą kłótnią. A teściowa obstaje równie twardo przy swoim. Oznajmiła nam, że jak nie chcemy tego wózka, to mamy nie przywozić do niej żadnego nowego, bo u niej będzie tylko ten. Jak sobie chcemy tracić pieniądze na zbędne rzeczy, to bez jej udziału. Ona będzie wozić w TYM wózku nasze dziecko po ulicy... Po moim trupie!

Reklama

Największy hit — nasze dziecko ma przechodzić przegląd higieniczny u teściowej

O ile dyskusje o wyprawce noworodkowej jeszcze jakoś bym przeżyła, to najnowszy pomysł mamy wyprowadził mnie kompletnie z równowagi... Stwierdziła, że ona chce nam pomóc najlepiej, jak potrafi, ja pewnie będę musiała się wszystkiego nauczyć, bo to pierwsze dziecko... Ona już troje wychowała i wszystko wie. Dlatego odciąży nas i będzie się zajmowałam higieną maluszka. Chce mu paznokietki obcinać, czyścić uszka, pępuszek, kąpać, smarować oliwką i sudokremem (jeszcze czego!!! Niech sobie nim czoło posmaruje...). Już widzę, jak robi dziecku regularny przegląd... Na miłość boską, czy ja jestem jakaś nieudolna?! Naprawdę myśli, że sobie nie poradzimy i potrzebujemy kontroli? Zwłaszcza że mam do pomocy jej syna, a mojego męża, którego ona sama wychowała... Ręce opadają.

Reklama

Co ja mam jej mówić, jak znów będzie chciała czymś nas obdarować? Żeby jej nie urazić, ale wystarczająco dobitnie przekazać, że wolelibyśmy sami decydować o swoim dziecku...

Reklama

Nieudolna matka

Meghan Markle nie pojawi się na koronacji teścia w Wielkiej Brytanii. Powód jest nieco naciągany...
Źródło: Bav Media / SplashNews.com/East News
Reklama
Reklama