"Ja już dawno wyczuwałam, że coś jest na rzeczy. Nie wiem sama dlaczego, bo teoretycznie nie miałam do tego podstaw, ale jednak podświadomie czułam, że nie znam całej prawdy. Nie miałam jednak odwagi, żeby o to zapytać. Po pierwsze - bałam się tego, co usłyszę. Po drugie - nie chciałam w żaden sposób skrzywdzić moich rodziców. Ale pewnego dnia moja mama sama zaczęła ten temat. Wyjawiła mi rodzinną tajemnicę, której strzegła z bliskimi przez wiele lat. Teraz sama nie wiem, co z tym zrobić".
*publikujemy list czytelniczki
Jestem prawdziwą szczęściarą
Mam super rodziców. Naprawdę! Nie wymarzyłabym sobie nawet lepszych. Są cudowni. Bardzo otwarci na moje potrzeby. Zapewniają mi wszystko, czego tylko potrzebuję. Nie tylko materialnie.
Ale nie żałowali na mnie nigdy pieniędzy, choć i zarobienie wcale nie przychodziło im łatwo. Moje pasje są kosztowne i zdarzało się, że tata brał drugi etat, żeby tylko móc za wszystko zapłacić.
Rodzice poświęcali mi mnóstwo czasu. Czułam ich miłość od zawsze. Rozmawialiśmy godzinami i traktowałam ich jak najlepszych przyjaciół. Wiedziałam, że zawsze mogę na nich liczyć.
Ale czasami czułam się mimo wszystko samotna. Bardzo chciałam mieć rodzeństwo.
Poruszyłam ten temat pewnego razu
Mama od razu odparła, że to niemożliwe.
Ja powiedziałam jej wtedy, że czasami śni mi się, że bawię się z braćmi. Że jest ich dwóch i jeden jest ode mnie starszy, a drugi młodszy. W tych snach zawsze jestem taka szczęśliwa.
Mama posmutniała i powiedziała, że nie może dać mi rodzeństwa, bo jest bezpłodna.
Wtedy jeszcze nie do końca to zrozumiałam, ale gdy byłam starsza, już wiedziałam, że bezpłodna kobieta nie może zajść w ciąże.
Choć przecież mogło na przykład się coś wydarzyć. Moja mama mogła stać się bezpłodna dopiero po porodzie.
Nie dopytywałam o to nigdy, choć w pewnym momencie zaczęłam myśleć, że może mam innych, biologicznych rodziców.

Moje przeczucia się sprawdziły
Gdy skończyłam 16 lat, moja mama postanowiła wyznać mi prawdę. Okazało się, że moi biologiczni rodzice oddali mnie i moje rodzeństwo (2 braci) do domu dziecka, gdyż żyło im się trudno, a do tego zmagali się z nałogiem.
Mnie i moich braci rozdzielono i każde z nas trafiło do innego domu. Mama nie miała żadnych zdjęć, ale wiedziała, gdzie mieszkają moi biologiczni rodzice.
Powiedziała, że przez lata utrzymywała to w tajemnicy, bo bała się, że jeśli poznam swoją "prawdziwą" matkę, może to ją wybiorę i zechcę z nią zostać. Uznała jednak, że mam prawo znać prawdę szczególnie ze względu na to, że tak bardzo brakuje mi rodzeństwa.
Teraz mam dylemat. Bo kusi mnie bardzo, żeby poznać rodziców. Żeby porozmawiać z nimi i dowiedzieć się, czy naprawdę było z nimi aż tak źle, że musieli nas wszystkich oddać.
A najbardziej chciałabym poznać moich braci i spróbować nadrobić stracony czas. Tylko, czy oni też tego chcą? A co, jeśli nie wiedzą, że ktoś ich adoptował? Mają już swoje nowe, szczęśliwe życie, a ja bym je zburzyła?
Sama nie wiem co mam zrobić. Z jednej strony, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Ale z drugiej - przecież mogę kogoś skrzywdzić.
Chciałam podzielić się z kimś obiektywnym wszystkimi moimi odczuciami. Może znajdzie się ktoś, kto był w takiej sytuacji, jak ja?
Edyta