"Moja córka to taka fajna dziewczyna. Nie wiem, dlaczego zwróciła uwagę na takiego przeciętnego chłopaka. Ani on urodziwy, ani majętny, ani nawet jakoś szczególnie inteligentny. Zwyczajny chłopak z sąsiedztwa. Stać ją na kogoś lepszego. Kogoś, kto zapewni jej dobre i spokojne życie. A on? Nadaje się tylko do zabawy. Taki z niego dzieciaczek, wręcz Piotruś Pan, który potrzebuje bardziej mamusi, niż partnerki. Nie lubię go i nic na to nie poradzę. Ale obmyśliłam już plan, jak się go pozbyć".
*publikujemy list od czytelniczki
Moją córkę stać na więcej
Staram się nie być matką, która wtrąca się w życie swoich dzieci, ale przecież muszę choćby nieśmiało reagować, kiedy widzę, że mojemu dziecku dzieje się krzywda. A uważam, że teraz tak właśnie jest.
Klementyna to inteligentna dziewczyna. Ma różne pasje, całą masę marzeń, spełnia się zawodowo. Uwielbia rozmawiać i to na różne tematy.
A znalazła sobie chłopaka, który nie dość, że jest jakimś wypierdkiem mamuta (w sensie, że taki niski, a ona wysoka), to jeszcze inteligencją też nie grzeszy.
Przecież z nim nie idzie rozmawiać o niczym. Córka twierdzi, że po prostu się wstydzi i przy niej jest zupełnie inny, ale ja jakoś w to nie wierzę. Od prawie roku nie nawiązaliśmy bliższej relacji, to nie do pomyślenia.
W dodatku on nie ma wielkich ambicji. Skończył technikum i pracuje jako mechanik. No fakt, że zarabia tam tyle, ile zrobi, ale mógłby na początku ich wspólnej drogi pracować też w weekendy, a jemu się nie chce.
Nie mogę na to patrzeć
Tak mnie wkurza to, że to nie jest ktoś inny, że szkoda gadać. Przecież ona mogłaby mieć każdego.
Ja oczywiście jej tego nie powiem. Ona udaje szczęśliwą, choć ja jako jej matka doskonale wiem, że to tylko maska. Przecież jak można być szczęśliwym z takim nieudacznikiem życiowym.
Mnie aż skręca w środku na samą myśl o tym, że oni mają do nas razem przyjść. A córka ciągnie go ostatnio za każdym razem, jakby był do niej przyrośnięty.
canva.com
Obmyśliłam pewien plan
Klementyna pewno sama go nie spławi. To dobra dziewczyna i pewnie będzie go jej żal. Postanowiłam więc, że jej w tym pomogę, ale oczywiście nic jej o tym nie powiem.
Zaczęłam opowiadać mu różne wymyślone historie z naszego życia. Dotyczące mojej córki. Widzę, że niektóre z nich już mu ostro w głowie namieszały.
A poza tym traktuję go bardzo oschle. Jestem dla niego wręcz niemiła i sugeruję mu wyraźnie, że nie znajdzie u mnie zrozumienia.
Gdyby ktoś traktował mnie w taki sposób, już dawno odwróciłabym się na pięcie i więcej nie przekroczyła progu jego domu.
On póki co jeszcze przychodzi z Klementyną, ale ta już wspomniała kilka razy, że jakoś ostatnio m niej chętnie do nas idzie. I w ogóle czuje, że trochę się od niej odsunął.
Wyglądała na smutną, kiedy to opowiadała, ale ja wiem, że ona szybko sobie poradzi z taką stratą. Właściwie to nie traci nic, tylko przyklejoną do niej pijawkę, która wysysa z niej życie - ja tak to widzę.
Mam nadzieję, że mój sprytny plan zadziała i szybko pozbędę się tego życiowego nieudacznika.
Helena