"Nasza córka miała w życiu jeden obowiązek. Uczyć się! Dbaliśmy o jej dobrobyt, korepetycje, zagraniczne wakacje, a nawet kieszonkowe na własne przyjemności. Nigdy nie staliśmy nad nią i mogła liczyć na nasze zaufanie. Aż do tamtego roku. Przewaliła sobie klasę maturalną i nie zdała matury. To był dla nas straszny cios i wielki wstyd. Pochodzimy z rodziny prawniczej i w głowie nam się nie mogło pomieścić, jak mogła tak nawalić. W tym roku daliśmy jej ostatnią szansę. Oby nie zawiodła!"
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Asia jest naszym oczkiem w głowie
Asia jest naszym jedynym dzieckiem. Zaraz po ślubie zdecydowaliśmy, że będziemy mieli jedno dziecko. Oboje od zawsze byliśmy nastawieni na karierę, ale nie wyobrażaliśmy sobie nie mięć dziecka. Po studiach prawniczych ja wybrałam aplikację sędziowską, Robert postanowił zostać prokuratorem. Starania o pociechę odłożyliśmy do zakończenia aplikacji.
Gdy Asia przyszła na świat oboje byliśmy już na niezłych stanowiskach. Mogłam sobie pozwolić na spokojny urlop macierzyński. W tamtych czasach to było 6 miesięcy. Po tym czasie z małą została niania, a ja wróciłam do pracy. Nie ukrywałam, że na początku córa miała jak pączek w maśle. Jedyna córeczka, jedyna wnusia.
Mieliśmy sporą pomoc naszych rodziców. Stać nas było na zapewnienie córce wszechstronnego rozwoju. Dziadkowie pomogli i Asia chodziła na wszystkie zajęcia dodatkowe, o jakich zamarzyła. Mieliśmy jedną zasadę, na tym nie będziemy nigdy oszczędzać!

Aśka oblała maturę
W podstawówce Asia uczyła się świetnie. Zapewnialiśmy jej dodatkowe lekcje i wyprzedzała rówieśników z materiałem. Miała dużą zdolność do języków i w wieku 15 lat mówiła biegle po angielsku, hiszpańsku i francusku. Wybraliśmy dla niej szkołę językową. Nieśmiało marzyliśmy, że pojedzie na studia zagraniczne.
W tym liceum był naprawdę wysoki poziom i córa musiała cisnąć ostro, ale wiedziała, że bez wykształcenia marnie skończy. Jej wyniki nie były już takie obiecujące, ale w miarę sobie radziła. Aż przyszła klasa maturalna, a ona zaczęła się buntować, imprezować i olewać szkołę. Zdarzały jej się nawet wagary.
Jedyne obowiązki, jakie miała to szkoła i korepetycje. Nie musiała w zasadzie nic robić w domu, a i tak zaczęła nawalać. Zaległości zaczęły się gromadzić. Ona cały czas utrzymywała, że jest świetnie przygotowana do egzaminu, niestety rzeczywistość pokazała, że miała ogromne braki. Asia oblała maturę z trzech przedmiotów!
Ja myślałam, że się załamię. Taki wstyd! Wyszedł z niej okropny leń. Ostatni rok trzymaliśmy ją krótko. Kursy, korki i nauka. To już nie ma przelewek, jak w tym roku nie zda, może się pożegnać ze studiami. Już nie marzymy o prestiżowej uczelni dla naszej jedynaczki, ale bez matury nigdzie jej nie przyjmą. Jak nawali kolejny raz, to już nie wiem co dalej z jej przyszłością!
Mama maturzystki