"Rodzice obiecali mi dom, ale chyba zmienili zdanie... Jak mogli, przecież należy mi się ten dom!"

"Rodzice obiecali mi dom, ale chyba zmienili zdanie... Jak mogli, przecież należy mi się ten dom!"

"Rodzice obiecali mi dom, ale chyba zmienili zdanie... Jak mogli, przecież należy mi się ten dom!"

Canva

"Latem ubiegłego roku wyszłam za mąż. To był najpiękniejszy dzień w moim życiu. Razem z mężem wyprowadziliśmy się do małego mieszkanka, podpisaliśmy umowę na rok. Za pewną przysługę (zorganizowanie im sporej sumy pieniędzy) moi rodzice obiecali mi dom, który kiedyś należał do babci, ale tymczasowo mieszka tam moja siostra z mężem. Siostra miała się wyprowadzić do wiosny. Ja jestem teraz w 3. miesiącu ciąży, czas leci, więc poruszyłam z mamą temat domu, prosząc, żeby zamknęli formalności, zanim urodzę... A tu niespodzianka!"

Reklama

*Publikujemy list od czytelniczki.

Rodzice obiecali mi dom

Jesteśmy młody małżeństwem, nie minął nawet rok od ślubu. Po weselu wyprowadziłam się od rodziców i zamieszkałam z mężem w kawalerce niedaleko rodzinnej miejscowości. Umówiliśmy się jednak z moimi rodzicami, że przekażą nam dom po babci. Nieduży i do remontu, ale zawsze to własny kąt. Wszystko w zamian za to, że pomogłam im w potrzebie i zorganizowałam im sporą sumę pieniędzy — musieliśmy na ten cel wziąć dla nich kredyt na siebie, a resztę dołożyć z oszczędności. Dlatego teraz nie ma nawet mowy o tym, żebyśmy dostali jeszcze jeden kredyt, skoro jesteśmy de facto zadłużeni... nie spłaciliśmy jeszcze tamtego...

Reklama

Na otwartej dłoni stoi model domu, a na palcu wiszą kluczyki Canva

Gdy zaszłam w ciążę, rodzice zaczęli się wycofywać z obietnicy

Niedawno okazało się, że nasze marzenie się spełniło i będziemy mieli dziecko. Nie ma sensu dłużej zwlekać, więc przy najbliższej okazji, gdy tylko przekazaliśmy rodzicom dobrą nowinę, w rozmowie z mamą poruszyłam od razu temat obiecanego domu. On miał mi się należeć! Siostra sama wycofała się ze swojej części, poza tym nawet palcem nie kiwnęła, żeby pomóc rodzicom, jak zwykle zresztą. Powiedziała, że w życiu żadnego kredytu dla nich nie weźmie, nawet za dom. My się zapożyczyliśmy, dlatego ten dom należy się nam! Siostra zgodziła się za to na wyprowadzkę, gdy już rodzice przepiszą dom na mnie i na męża. Myślałam, że teraz to będą czyste formalności, skoro wszystko było obgadane i ustalone. Tymczasem to, co mnie spotkało, było jak kubeł zimnej wody na głowę.

Reklama

Mama zaczęła odkręcać kota ogonem i wymigiwać się, że ona nie wie, czy my tam teraz będziemy mieszkać... Rozumie, że kawalerka to za mało przestrzeni dla rodziny z noworodkiem, ale co ona poradzi, skoro Krysia tam mieszka. Powiedziała, że nie wyrzuci własnej córeczki na bruk. Córeczki, która miała ich w nosie! Własnym uszom nie wierzyłam.
Sprawa jest tym bardziej delikatna, że przez ten kredyt na potrzeby rodziców teraz żaden bank nie da nam kredytu na własny dom ani mieszkanie, nie ma nawet mowy o tym. A siostra śmieje mi się w twarz, że mogłam być tak głupia. Wszyscy na kupie nie będziemy przecież mieszkać...

Mąż mnie "pociesza", że zamieszkamy u teściów

Najgorsze jest to, że mąż najchętniej by odpuścił... Powiedział, że jeśli nie uda się dojść do porozumienia z moją rodziną, to najwyżej poprosimy o pomoc jego rodziców i pójdziemy do nich mieszkać. Za dwa miesiące! Bo wtedy kończy nam się umowa na wynajem kawalerki. Z teściami mieszka jeszcze jego młodszy brat, który w tym roku pisze maturę. Oni są dość zamożnym ludźmi, mają swój dom, mają też dwa mieszkania, które wynajmują. Prowadzą hurtownię.
Opcja mieszkania z nimi wszystkimi pod jednym dachem, jeszcze z noworodkiem, jest dla mnie tak koszmarna, że wolałabym chyba skończyć w przytułku. Kategorycznie się sprzeciwiłam tej propozycji. W życiu tam nie pójdę!
Zwłaszcza że oni, gdyby chcieli, mogliby sami zaproponować nam wprowadzenie się do jednego z tych mieszkań, póki nie staniemy na nogi... Opłacalibyśmy sobie sami wszystko. Ale nie... Ostatnim razem teść wręcz napadł na mnie, co z tym domem, dlaczego siostra jeszcze tam mieszka, kiedy z nią w końcu naprawdę porozmawiam. Strasznie się czepiał, choć rodzinne sprawy mojej mamy i mojego taty to nie teścia interes.

Jak moi rodzice mogli nas tak potraktować

Przez to wszystko ciągle myślę o tej feralnej sprawie z domem... Denerwuję się i płaczę po nocach, choć wiem, że to nie pomaga ani mnie, ani dziecku, które noszę pod sercem. Sama nie wiem, co mam robić i jak rozmawiać ze swoją rodziną. Czy jakikolwiek prawnik jest w stanie coś tutaj zdziałać... Co z tym kredytem, który miał być swego rodzaju zapłatą, wykupnym na dom po babci.
Dla męża nie jest problemem to, gdzie będziemy mieszkać, nie widzi nic złego w powrocie do swoich rodziców pod jeden dach, ale ja bym tego psychicznie nie wytrzymała. Nie wiem, co mamy z tym zrobić i co przyniesie przyszłość...

Oszukana córka

Reklama

Ten mężczyzna pierwszy raz sam wybudował dom za 65 tysięcy złotych! Zobacz, jak wygląda w środku!
Źródło: youtube.com/pomysłnadom
Reklama
Reklama