"Wiedziałam, że ten czas już się zbliża i zacierałam łapki. Byłam pewna, bo moja kuzynka wydała się, że pomagała partnerowi wybierać pierścionek dla mnie. Ale nie wydałam się, że wiem. Chciałam, żeby on myślał, że niczego się nie spodziewałam. Chociaż w sumie tak było, bo zaręczyny wyobrażałam sobie zupełnie inaczej, a on zrobił to na weselu mojej kuzynki. Nie przyjęłam pierścionka i nie wiem, czy kiedykolwiek wybaczę mu to, jak mnie potraktował. No jak on mógł?
*publikujemy list czytelniczki
Czekałam na to od 2 lat
Kiedy go poznałam, praktycznie od razu wiedziałam, że to ten jedyny. Czasem tak po prostu jest, że niespodziewanie trafia nas strzała amora i ani się obejrzymy, a już szalejemy za tą osobą.
Ja właśnie tak miałam, choć doświadczyłam tego po raz pierwszy w życiu. A skoro tak to uznałam, że pewnie to właśnie przeznaczenie, którego nie da się oszukać.
Wydaje mi się, że on miał tak samo. Zresztą wiele razy mi mówił, że kiedy mnie zobaczył, nogi się pod nim ugięły, a serce zaczęło bić szybciej.
Jakiś czas temu powiedział mi nawet, że w sumie od pierwszej chwili myślał o mnie jak o kobiecie swojej życia. Tej, z którą chce założyć rodzinę i zbudować dom.
Czas mijał, a on w żaden sposób oficjalnie się nie deklarował.
Oczekiwałam oświadczyn
Przeżywaliśmy wspólne święta, walentynki i mnóstwo innych okazji, które idealnie pasowały na zaręczyny.
Ja za każdym razem się ich spodziewałam, ale nigdy się ich nie doczekałam. Byłam już mocno sfrustrowana. Wszystkie moje koleżanki mają już obrączki albo przynajmniej właśnie ten zaręczynowy pierścionek na palcu. A ja tylko czekałam wciąż niepewna, czy mój partner na pewno czuje do mnie to, co ja.
Aż pewnego dnia, moja kuzynka wygadała mi się, że była z nim wybrać pierścionek dla mnie. Nie zdziwiłam się, że to ją poprosił o pomoc, bo ona doskonale zna mój gust. Zresztą wielokrotnie przeglądałyśmy oferty zakładów jubilerskich i małych sklepików.
Zastanawiałam się tylko, kiedy on planuje się oświadczyć. Nie było przed nami żadnej romantycznej okazji. Ale nie mogłam go przecież o to podpytać, bo wkopałabym kuzynkę.

Niedługo później okazało się, co zaplanował
Wspomniana kuzynka wychodziła za mąż po roku od jej zaręczyn. Oczywiście bawiliśmy się z moim partnerem na jej weselu.
Kiedy przyszedł czas oczepin i rzucania welonu (wiele osób jeszcze trzyma się tej tradycji), kuzynka odwróciła się w moją stronę i mi ten welon wręczyła.
A później podszedł do mnie partner i klęknął na kolano. Miał ogromny bukiet róż i piękny, wymarzony wręcz pierścionek zaręczynowy. Tak! Właśnie wtedy mi się oświadczył.
I chociaż wszyscy dookoła mówili mi, że to bardzo romantyczny gest, to ja uważam inaczej. Powinien postarać się o to, żeby to był tylko nasz dzień. Zaprosić mnie gdzieś, zorganizować coś tylko dla mnie.
Poszedł na łatwiznę i naprawdę nie wiem, jak on w ogóle mógł mnie tak potraktować. To okropne!
Prawie spaliłam się ze wstydu przed całą rodziną. To naprawdę nie tak miało wyglądać.
Nie przyjęłam pierścionka i wyprowadziłam się od niego. Nie wiem, czy kiedykolwiek mu wybaczę. Nikt mnie tak bardzo w życiu nie upokorzył.
Roksana