"Na komunii mojej córki zabraknie jej chrzestnego. Wystawił nas!"

"Na komunii mojej córki zabraknie jej chrzestnego. Wystawił nas!"

"Na komunii mojej córki zabraknie jej chrzestnego. Wystawił nas!"

canva.com

"Kiedy wybierałam rodziców chrzestnych dla mojej Marysi, wiedziałam, że to muszą być osoby, które zawsze będą obecne w jej życiu. Dlatego zdecydowałam się na pewnik: matką chrzestną została siostra męża, a ojcem – mój brat. Ale po raz kolejny przekonałam się, że w życiu nie ma nic pewnego! Za tydzień komunia Marysi, a mój brat nie zamierza się na niej pojawić. W głowie mi się nie mieści takie zachowanie!"

Reklama

*Publikujemy list naszej czytelniczki.

Marysia ma w tym roku komunię. Wszystko już gotowe!

Marysia bardzo cieszy się z nadchodzącej komunii. Długo wybierałyśmy sukienkę, dodatki. Zaangażowała się nawet w wybór restauracji, w której odbędzie się komunijne przyjęcie. Niby dziecko, a jest już taka świadoma!

Reklama

Gości na tę uroczystość zapraszaliśmy już kilka miesięcy temu. Wiadomo, jest sezon komunijny, zaczynają się też śluby, każdy musi sobie zaplanować grafik i wydatki. Wszyscy zaproszeni odpowiedzieli, dali znać, czy będą, czy nie mogą. W restauracji liczba osób już klepnięta, zaliczki popłacone, wszystko dopięte na ostatni guzik.

Przyznam, że do mojego brata nie wysyłałam zaproszenia. Od dawna wiedział, kiedy jest komunia, jest chrzestnym, więc to chyba oczywiste, że będzie... Ale parę dni temu okazało się, że on w ogóle nie zamierza się pojawić! I wyszło to zupełnym przypadkiem.

Reklama

Mój brat nas wystawił! Co z niego za chrzestny?!

Spotkaliśmy się u naszej mamy, miała urodziny, których wprawdzie nie obchodzi, ale wpadliśmy z kwiatami i życzeniami. Maciek, mój brat, zaczął opowiadać, że za tydzień wyjeżdża na dwa miesiące do Hiszpanii. Zdziwiłam się, więc zapytałam, jak przyjedzie na komunię Marysi.

Reklama

Nie będę w tym brał udziału. Wiesz, że od lat nie jest mi po drodze z kościołem, jestem już dawno po apostazji. Jak ty sobie to wyobrażasz? Mam nagle przyjść na mszę i udawać świętoszka?

Byłam wstrząśnięta! Wcześniej nawet nie zasugerował, że mogłoby go nie być! Fakt, nie rozmawialiśmy o tym w ogóle, nie pytał o prezent (uznałam, że da Marysi po prostu pieniądze), ale jest chrzestnym!

Reklama

I jeszcze to "udawanie świętoszka"! My też nie jesteśmy jakimiś dewotami, właściwie to chodzimy do kościoła tylko od wielkiego dzwonu, ale komunia to komunia! Sakrament! Zaczęłam wyrzucać z siebie żale i pretensje, ale Maciek po prostu jeszcze raz powtórzył, że go nie będzie, że myślał, że to dla mnie oczywiste. I wyszedł.

Reklama

I co my teraz zrobimy? Co ja powiem Marysi? Wszystkie dzieci będą robić sobie pamiątkowe zdjęcia ze chrzestnymi przed kościołem, a ona? Nie spodziewałam się tego po Maćku. Takie rozczarowanie!

Wiktoria

Źródło: instagram.com/lavishstudio_
Reklama
Reklama