„Jolka od zawsze była dla mnie wzorem do naśladowania. Jako nastolatka miała z nią lepszy kontakt niż z matką i zawsze mogłam liczyć na jej pomoc. Nie bałam się jej mówić o wszystkim, co działo się w moim życiu i często korzystałam z jej mądrych rad. Dziś sama chętnie bym jej coś doradziła, bo nie wiem, dlaczego moja siostra weszła w dziwny układ ze swoim mężem. Ja bym nie mogła tak żyć”.
*Publikujemy list naszej czytelniczki
Zawód księgowej uratował ich domowy budżet
Jeśli masz starsze rodzeństwo, które od zawsze było dla Ciebie wzorem do naśladowania i przez ostatnie lata nic w tej kwestii się nie zmieniło, to szczerze Ci zazdroszczę. Moja starsza siostra zawsze wydawała mi się taka mądra i twardo stąpająca po ziemi, a dziś widzę w niej osobę, która z miłości dała się owinąć wokół palca.
Wszystko zaczęło się w 2019 roku tuż po wybuchu pandemii. Mój szwagier pracował w branży mocno powiązanej z gastronomią, a chyba wszyscy pamiętamy, co działo się w tamtym czasie z restauracjami. Mąż Jolki stracił pracę i przez kilka miesięcy siedział w domu, po czym zabrał się za poszukiwania nowego zajęcia, co również z wiadomych względów nie było zadaniem łatwym.
Czas mijał i każdy normalny facet zacząłby robić cokolwiek, aby zarobić na utrzymanie rodziny, ale nie on. Dlaczego? Bo najzwyczajniej w świecie nie miał takiej potrzeby. Moja siostra pracuje jako księgowa i nie dość, że dobrze zarabia, to w jej zawodzie przez te wszystkie cyrki zmieniło się tylko jedno. Zamiast jeździć do biura, pracowała przy dużym stole w jadalni.
canva.com
Dziwny układ siostry i jej męża
Kilka tygodni temu minęło trzy lata, od kiedy mąż Jolki stracił pracę i co ciekawe, wciąż nie znalazł sobie nowego zajęcia. Ja przez ten czas zbytnio się nie interesowałam, na jakim etapie są jego poszukiwania. Czasem coś wspomniał, że szuka, ale nie jest łatwo, bo rynek pracy mocno się zmienił, a on bardzo chciałby pozostać w zawodzie.
Ostatnio jednak przy okazji moich imienin moja siostra po wypiciu kilku kieliszków wina, oznajmiła mi, że to ona wzięła na swoje barki utrzymanie rodziny, a jej mąż zajmuje się domem i dziećmi. W pierwszej chwili oniemiałam, bo z takim układem nigdy się nie spotkałam. Inna sprawa, że Jolka naprawdę nieźle zarabia i z tej pensji spokojnie mogłyby się utrzymać dwie takie rodziny. To jej wybór, więc przemilczałam...
Osobiście nigdy nie zgodziłabym się na coś takiego choć by nie wiem co! Miłość miłością i wiadomo, że ludzie powinni grać do jednej bramki, ale to już za dużo. Taki facet mocno straciłby w moich oczach i już nigdy nie spojrzałabym na niego, jak na kogoś przy kim czuję się bezpieczna.
K******* z Poznania