"Moja teściowa nigdy za mną nie przepadała i zawsze uważała, że nie jestem odpowiednim mężczyzną dla jej córki. Teściowa była zdania, że Kasia zasługuje na zamożniejszego i mądrzejszego męża. Nigdy bym się jednak nie spodziewał, że ona posunie się do takich czynów".
*Publikujemy list naszego czytelnika.
Teściowa uknuła intrygę
Z Kasią bardzo dobrze się dogadywaliśmy i postanowiliśmy sformalizować nasz związek.
Niestety, najbardziej przeciwna naszej miłości była teściowa, która podsyłała swojej córce wielu zalotników, ale nawet pomimo tego, że o Kasię starali się mężczyźni bardziej bogaci i przystojni niż ja, to jednak ze mną Kasia wzięła ślub.
Na razie pracowałem jeszcze w innym mieście, a Kasia znalazła pracę w sklepie medycznym, który mieści się obok domu jej mamy, więc razem z nią mieszkała.
Muszę przyznać, że teściowa skutecznie uprzykrzała mi życie i bardzo starała się wyprowadzić mnie z równowagi zawsze wtedy, gdy przyjeżdżałem do ukochanej żony.
Tak było jednak tylko do czasu. Gdy zbliżały się moje urodziny, dostałem telefon, że ktoś opłacił za mnie imprezę w największym barze w mieście. To nie była jednak niespodzianka od mojej żony, bo ona miała wtedy zaplanowaną wycieczkę z koleżanką.
Nie chciałem iść tam bez swojej ukochanej, ale sama przekonała mnie, że powinienem pójść i zabrać ze sobą kolegów. Co ciekawe, na to wyjście z kolegami namawiała mnie też teściowa, co było zupełnie nie w jej stylu.
Jeszcze na początku w tym klubie było całkiem spoko. Gdy jednak wypiłem kilka piw, jakaś kobieta zaczęła się bardzo nachalnie do mnie przystawiać i znacząco obok mnie tańczyć. Oczywiście ją odrzuciłem, ale nie dawała za wygraną i wciąż za mną chodziła, a w pewnym momencie rzuciła mi się na szyję i zaczęła mnie całować. Oczywiście ją odrzuciłem.
Od tamtej sytuacji minęło kilka dni, a ja nie mogłem porozmawiać z moją żoną, bo jeszcze nie wróciła, a chciałem załatwić tę sprawę twarzą w twarz.
Nie spodziewałem się jednak, że za chwilę moje małżeństwo zawiśnie na włosku.

Intryga na szczęście wyszła na jaw
Kilka dni później moja żona wróciła z wycieczki, zrozpaczona wbiegła do mojego mieszkania i zarzuciła mi zdradę. Byłem w szoku, bo przecież jej nie zdradziłem. Ona jednak rzuciła w moją twarz wydrukowanymi zdjęciami i wyszła, nie słuchając mojego tłumaczenia.
Na zdjęciach znalazłem siebie z tą dziewczyną z baru. Zdjęcia były zrobione w takich momentach, jak stoję obok, a ona się do mnie przystawia, albo jak rzuca mi się na szyję i mnie całuje.
Ewidentnie była to zaplanowana ustawka, której celem było to, żeby mnie oczernić przed żoną i doprowadzić do końca mojego małżeństwa.
Postanowiłem przeprowadzić własne śledztwo, które miało udowodnić moją niewinność. Zacząłem od wizyty w klubie i pytań, kim jest ta kobieta. Miałem szczęście. Chociaż barman nie chciał udzielić mi żadnych informacji, jeden z mężczyzn wyjaśnił mi, że ta kobieta jest prostytutką i powiedział, gdzie mogę ją znaleźć.
W końcu udało mi się z nią spotkać, jak wychodziła do domu z odpowiedniego "klubu" nad ranem. Pojechałem za nią, a przed jej domem podszedłem z dyktafonem w ręku i zacząłem ją wypytywać, dlaczego tak się zachowała.
Wyśmiała mnie w twarz i stwierdziła, że jestem "psycholem", skoro nie chciałem skorzystać, bo "to też moja teściowa" opłaciła.
Byłem w szoku, ale wiedziałem, że nie mam czasu na analizowanie, tylko muszę walczyć o moje małżeństwo.
Czekałem, aż żona wyjdzie z pracy. Nie chciała ze mną rozmawiać, ale idąc obok niej, odtworzyłem z dyktafonu moją rozmowę z tą wynajętą kobietą.
Żona wreszcie mi uwierzyła. Dzisiaj od tamtego zdarzenia minęło już kilka miesięcy. Kasia nie utrzymuje kontaktu ze swoją matką i na szczęście przekonała się o mojej wierności.
Krystian