"Co to jest za niesprawiedliwość. Czasem zastanawiam się, czy takie rzeczy to tylko w Polsce? Bywa, że mam ochotę stąd uciec, ale później szybko zdaję sobie sprawę, że ja przecież kocham ten kraj. Kocham wszystkie te miejsca, które przywołują pozytywne wspomnienia i wielu ludzi, których musiałabym tutaj zostawić. Jednak coraz częściej myślę sobie, że powinnam pracować dla siebie. Założyć własną działalność i być sobie szefem. A szczególnie po ostatniej sytuacji tak myślę. Bo poszłam na rozmowę kwalifikacyjną super przygotowana. Widziałam, że wszyscy byli mną zachwyceni. A ostatecznie i tak wybrali kogoś innego, bo... no właśnie! Ten powód to jest po prostu szok!"
*publikujemy list czytelniczki
Jestem bardzo ambitna
Moi rodzice też tacy byli i mówili mi, że powinnam się starać być w żuciu dobra z wielu rzeczy. Pamiętając jednocześnie o tym, co naprawdę lubię. Bo jeśli będę robiła coś, co nie sprawia mi frajdy, to szybko się wypalę.
Poszłam na studia, które mi się nie spodobały. Ale nie bałam się z nich zrezygnować, bo wiedziałam, że będę miała wsparcie w bliskich.
Tata powiedział tylko, że na tym polega szukanie własnej drogi, no i z drugim kierunkiem trafiłam już idealnie.
Gdy skończyłam studia, było mi mało. Oczywiście pracowałam to tu, to tam, ale w międzyczasie robiłam też różne kursy. Zdobywałam certyfikaty. Mało tego, ja sama zaczęłam szkolić.
Później rozglądałam się za stałą pracą
Nie narzekałam na zarobki, bo mam sporo cennych umiejętności. Ale nie była to stała wypłata, która mogłaby wpłynąć na mój wewnętrzny spokój.
Znalazłam idealną dla mnie ofertę. Trafiłam na firmę, która robi coś, co sam zawsze chciałam robić.
Wysłałam CV i list motywacyjny i stawiłam się na rozmowie kwalifikacyjnej.
Rozgadałam się okrutnie. Nie wiem, czy to moja wada, czy zaleta.
Czasem zdarza mi się sprawiać wrażenie osoby, które się trochę przechwala. Ale ja tylko staram się opowiedzieć o wszystkim, co potrafię. Pokazać moje doświadczenie - przecież to istotne.
Widziałam, że wszyscy są mną zachwyceni. Podrzuciłam im nawet gotowe pomysły na rozwój firmy, wykraczające poza moje ewentualne obowiązki.
Byłam przekonana, że w ten sposób zapewnię sobie miejsce w firmie, a nie strzelę sobie w kolano.
Wszyscy pożegnali mnie z uśmiechem i ogromem pozytywnej energii.
Miałam czekać na wyniki rekrutacji.

Odezwali się po tygodniu
Odebrałam telefon cała w skowronkach i byłam pewna, że ktoś chce mi przekazać pozytywne informacje. Myliłam się niestety, gdyż okazało się, że nie zostanę zatrudniona.
Na moje miejsce znalazł się ktoś inny. Z mniejszym doświadczeniem.
Osoba, która do mnie zadzwoniła przyznała, że szef przestraszył się nie tylko mojej silnej osobowości, ale też moich kompetencji.
Uznał, że z takimi umiejętnościami dostanę pracę, gdzie zechcę i być może szybko od nich odfrunę.
Serio? To właśnie dowód na to, że niekoniecznie GDZIE ZECHCĘ. Zależało mi akurat na tym stanowisku, ale teraz skrzydełka mi opadły i kompletnie nie wiem co z tym zrobić.
Jak można być na coś za dobrym? Bo takie właśnie tłumaczenie usłyszałam od dzwoniącej do mnie osoby.
Zastanawiam się teraz nad własną firmą. Może to dla mnie najlepsze rozwiązanie.
Amela