"Karol znowu uśmiechnął się tajemniczo do telefonu. Już nawet nie próbował tego ukryć. Ze łzami w oczach wybiegłam do sklepu po kolejne wino. Żeby tylko nie myśleć o tym, jak jestem ciągle upokarzana przez mojego męża i jego kochankę."
*Publikujemy list od czytelniczki
Idealna para
Kiedyś, to znaczy jakieś 15 lat temu, byliśmy idealną parą. Wszyscy nam zazdrościli. On – przystojny, wysportowany, dobrze ubrany. Ja – ładna, zgrabna i powabna. Świetnie się dobraliśmy – przynajmniej jeśli chodzi o wizualną stronę naszego związku. Jeśli chodzi o charaktery, było już nieco gorzej, ale początkowo nie zwracaliśmy na to uwagi.
Karol był zawsze ciekawski i pełen energii. Wszystkiego mu było ciągle mało. Ciągle by gdzieś jeździł, zwiedzał, spotykał się z ludźmi. Ja byłam bardziej domatorką. Lubiłam dobrze ugotować, urządzić mieszkanie, obejrzeć film w telewizji. Przez dłuższy czas te różnice aż tak bardzo nam nie doskwierały. Często chodziliśmy na kompromisy, uzupełnialiśmy się. Kiedy pojawiły się na świecie bliźniaki, nie mieliśmy czasu ani siły na kłótnie czy idziemy do kina, czy jedziemy na wycieczkę. Raczej wyczerpani siedzieliśmy w domu.
Oboje zdziadzieliśmy. Nie wyglądaliśmy już jak kiedyś. Eleganckie ciuchy od projektantów zastąpiły wyciągnięte dresy. Kaloryfery a brzuchach też gdzieś zniknęły. Aż do czasu.

Niepokojące sygnały
To było, kiedy dzieci miały już iść do szkoły. Oboje pracowaliśmy – ja z domu, Karol z biura. Niestety, mąż coraz później wracał z pracy. Tłumaczył to nowym projektem i nawałem obowiązków. Na początku mu wierzyłam. Dzielnie odbierałam w trakcie pracy dzieci ze szkoły, odrabiałam z nimi lekcje, a wieczorem wracałam do pracy. Wtedy przychodził Karol. Uśmiechnięty i zrelaksowany. W ogóle nie wyglądał na zmęczonego. Wydawało mi się to podejrzane, bo ja czułam się jak wypruta dentka.
Kochanie, może byś wziął tydzień urlopu i gdzieś byśmy wyskoczyli? Jestem już wykończona
- powiedziałam.
Karol zrobił głupią minę i odpowiedział, że niestety nie ma takiej możliwości na razie, a do tego w przyszły weekend ma delegację z pracy, więc nie będzie go od czwartku do poniedziałku. Bardzo się zdenerwowałam i zrobiłam mu awanturę, ale jeszcze wtedy niczego nie podejrzewałam. Z czasem zauważyłam, że do późnych powrotów z pracy oraz delegacji dołączył jeden bardzo niepokojący objaw. Mój mąż zaczął o siebie dbać. Kupował nowe, dizajnerskie ubrania, perfumy, zaczął chodzić do fryzjera. Tymczasem ja nadal chodziłam w dresach i z odrostami.
O tym, że mąż mnie zdradza, dowiedziałam się, kiedy zobaczyłam, jak uśmiecha się do telefonu. To był ten sam uśmiech, którym obdarzał mnie na początku znajomości. Nie mogłam w to uwierzyć, chociaż czułam, że się od siebie oddaliliśmy. Kiedy poszedł pod prysznic, wzięłam jego telefon i zobaczyłam wiadomości… wszystko się zgadzało, a mój świat legł w gruzach. Postanowiłam jednak milczeć dla dobra naszych dzieci i udawać, że o niczym nie wiem. Nie wiem, jakbym sobie bez niego poradziła. Nie mam nikogo innego w życiu.
Zdradzona