„Nikomu źle nie życzę, a zawiść i zazdrość nigdy nie były emocjami, z którymi jakikolwiek mogłabym się utożsamiać. Dobre relacje z najbliższymi to dla mnie rzecz święta tak jak i również szacunek do rodziców, ale to, co się ostatnio wyprawia między mną a moją mamą, jest nie do zniesienia. Ona w swoim zachowaniu nie widzi nic złego, a ja po prostu czuję się z tym bardzo źle”.
*Publikujemy list naszej czytelniczki
Mama zawsze była dla niej wsparciem
Choć dziś jestem szczęśliwą żoną i matką, to nie zawsze wszystko układało się po mojej myśli. Życie kilkukrotnie było dla mnie surowe i bezwzględne, ale nie mam zamiaru ukrywać, że wiele trudnych dla mnie sytuacji spotkało mnie na własne życzenie. Miałam dużo planów, których nie udało mi się zrealizować właśnie przez lekkomyślność połączoną z brakiem odpowiedzialności – tak, teraz przyznaję się do tego z taką lekkością, ale kiedyś mocno to wypierałam.
Nieplanowana ciąża, a później kolejna, aby między dziećmi nie było dużej różnicy wieku, spowodowała, że nie ukończyłam studiów, co mocno oddaliło mnie od wymarzonego zawodu dentystki. Oczywiście studia kończyłam później zaocznie, ale już na innym kierunku i tylko po to, aby mieć ten papierek. Finalnie wylądowałam w szkole podstawowej, gdzie jestem sekretarką i choć nie jest to praca marzeń, to lubią ją i doceniam tę stabilność.
W trudnych momentach zawsze mogłam liczyć przede wszystkim na mamę, która widziała we mnie bardzo ambitną osobę i przez cały czas powtarzała mi, że nie ma rzeczy niemożliwych. Dawała mi krocie wsparcia budującego moje poczucie własnej wartości, ale dziś czuję się, jakbym została odsunięta na drugi plan.
canva.com
Zawiedziona córka: „Moja matka nadmiernie faworyzuje żonę mojego brata”
Drobne zmiany w relacji z mamą zauważyłam jeszcze przed tym, jak Asia została moją bratową. Nie wiem, dlaczego tak zaczęło się dziać. Może bezdzietna, młoda i pełna energii kobieta przed trzydziestką była tym, czego mama potrzebowała, dobijając do sześćdziesiątego roku życia? Przyszła synowa ją odmładzała? Nie mam zielonego pojęcia.
Po kilku latach wiem już trochę więcej i nie czuję się dobrze, z tym że moja matka nadmiernie faworyzuje żonę mojego brata. Wszystko przez wykształcenie i sukcesy zawodowe, których ja nie mam, a planowałam. Moja bratowa natomiast sprytnie wspina się po szczeblach kariery doradczyni podatkowej w międzynarodowej firmie, czego ja rzecz jasna nie zazdroszczę i mocno jej kibicuję!
Problem polega na tym, że mama jest zakochana w Asi i mam wrażenie, że gdyby mogła, to chętnie by ją zaadoptowała. Bo Asia to, Asia tamto... Mnie ciągle wypomina, że mogłam studiów nie odpuszczać, gdy zaszłam w ciążę, ale jak pokazuje przykład Asi, lepiej się wykształcić i dopiero dzieci planować, aby miały życie na dobrym poziomie. I jak mam się czuć z tym dobrze? Zastanawiam się nad odpuszczeniem pojechania do rodziców w święta, a jeśli już, to tak, by nie spotkać się z bratem i bratową.
K*******