"Mój mąż, Karol, poinformował mnie, że w piątek wieczorem wyjeżdżamy do jego mamusi. Kiedy zapytałam, jak długo ma zamiar tam zostać, obruszył się i powiedział, że przecież święta trwają do poniedziałku. Nie tak sobie wyobrażałam małżeństwo. A co mam powiedzieć mojej mamie?"
Bratnia dusza w miłości
Karol to moja bratnia dusza. Tak przynajmniej myślałam do niedawna. Poznaliśmy się już po trzydziestce, w ciągu 3 miesięcy mi się oświadczył, a po pół roku wzięliśmy ślub. Byłam wniebowzięta. Moje koleżanki nie mogły uwierzyć, że tak szybko potoczyła się ta znajomość. W sumie to nawet mnie ostrzegały, ale uznała, że po prostu są zazdrosne o to, że trafił mi się taki facet.
Magda, słuchaj, wiem, że jesteś zakochana, ale może wstrzymaj się jeszcze z tym ślubem. No wiesz, nie znasz go przecież dobrze…
- mówiły.
Byłam jednak całkiem zaślepiona moją nową miłością i nie chciałam nikogo słuchać. Tym bardziej że moja mama się bardzo cieszyła z takiego obrotu spraw.
Córeczko, jak to wspaniale, że znalazłaś takiego porządnego męża! Już się bałam, że zostaniesz starą panną
- biadoliła.

Batalia o święta wielkanocne
Wszystko było cudownie aż do teraz, kiedy przyszło nam organizować święta wielkanocne. W Boże Narodzenie nie było takiego problemu, bo wszyscy dostaliśmy grypy i leżeliśmy w domu z temperaturą. A teraz? Karol oświadczył, że nie widział się z matką w Wigilię, więc jedzie do niej na całą Wielkanoc, poczynając od piątku.
Mam nadzieję, że jako moja żona będziesz mi towarzyszyć. Mama przygotowała już dla nas osobny pokój
- powiedział Karol.
Szkoda, że nie zapytał mnie wcześniej o zdanie! A co z moją matką? Przecież też liczyła na to, że razem spędzimy ten czas… Szczerze mówiąc, myślałam, że u każdego z rodziców pobędziemy jeden dzień, a sobotę spędzimy razem. Ale, jak widać, grubo się myliłam. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie inne zachowania Karola, który nie potrafi żyć bez swojej mamusi. Najchętniej wydzwaniałby do niej 10 razy dziennie. Jak ma jakikolwiek problem to zanim zapyta mnie, najpierw dzwoni do niej. Na początku imponowało mi, że ma taki dobry kontakt ze swoją matką, ale teraz widzę, że to nic dobrego…