"Mam dość swojej wrednej teściowej. Ostatnio ta kobieta wystawiła mi rachunek za to, że zajmowała się moim Norbercikiem. Teraz przeszła samą siebie i przedstawiła mi cały cennik".
*Publikujemy list naszej czytelniczki
Nigdy nie dogadywałam się z teściową
Powiedzieć, że moja teściowa jest wkurzającą 65-latką, to nie nie powiedzieć. Mam wrażenie, że na każdym kroku mamy z nią pod górkę.
Mój mężczyzna jest wspaniały i zawsze mogę na niego liczyć, ale z całą pewnością nie mogę tego samego powiedzieć o jego matce.
Najpierw ciągle się do wszystkiego wtrącała i wiecznie coś jej nie pasowało, ale gdy trzeba było w czymś mi pomóc, zawsze musiałam liczyć tylko na siebie, ewentualnie moich rodziców, którzy niestety mieszkają bardzo daleko. Ta "czarna wdowa", bo tak ją przekornie nazywam, ciągle wymigiwała się od tego, żeby pomóc mi z dzieckiem. Oboje z mężem musieliśmy szybko wrócić do pracy ze względu na brak pieniędzy i po prostu potrzebujemy, żeby ktoś chociaż kilka godzin dziennie zajął się naszym dzieckiem.
Okej, Norbercik skończył niedawno roczek i jest bardzo głośnym dzieckiem, ale przecież chcemy, żeby teściowa zajmowała się nim tylko przez kilka godzin, gdy ja jestem w pracy. Ona jednak twierdzi, że powinnam sobie tak czas zaplanować, żeby wyrobić się i z opieką nad Norbercikiem i z pracą.
Teściowa twierdzi, że chociaż ma 65 lat, to nadal chce być kobietą sukcesu, która będzie realizować się na różnych płaszczyznach — ostatnio nawet mówiła, że planuje zaoszczędzić troszkę więcej pieniędzy i zapisać się na kurs bachaty.

Teściowa wystawiła mi rachunek za opiekę nad dzieckiem i przygotowała cały cennik
Dwa tygodnie temu wyjechałam z mężem na upragnione wczasy. Tym razem mąż przekonał swoją mamusię, żeby zajęła się Norbercikiem. O dziwo przez ten czas naszego odpoczynku za granicą, teściowa była niezwykle miła.
Po powrocie było podobnie — Norbercik był najedzony, uśmiechnięty i szczęśliwy. Byłam bardzo zaskoczona i coś mi tu bardzo nie grało. W pewnym momencie teściowa stwierdziła, że musimy się "rozliczyć" za opiekę nad dzieckiem. Rozliczyć? Czy ona jest normalna? Teściowa przygotowała olbrzymi rachunek, na którym widniała kwota do zapłaty, która wynosiła ponad 700 zł. "Mamusia" wyjaśniła, że teraz dała mi zniżkę, ale na przyszłość nie powinnam na to liczyć.
Później teściowa przedstawiła mi całą listą kosztów. Z ten swoistej analizy wynika, że za dzień opieki nad dzieckiem życzy sobie 50 złotych. To jest jednak cena podstawowa, nieobejmująca karmienia - 10 zł/za jeden posiłek. Dodatkowo, teściowa stwierdziła, że jeśli dziecko będzie niegrzeczne w nocy, to za taką usługę także będzie sobie doliczać po 30 złotych za każdy taki "zły dzień" Norbercika.
Mam już tego dość. Nie zamierzam płacić teściowej za opiekę nad moim dzieckiem. Rozmawiałam już ze swoim mężem, ale on stwierdził, że nie będzie się w to wtrącał i żebym robiła to, co chcę.
Jak powinnam rozwiązać taką sytuację? Proszę o jakieś rady.
Laura