"Chciałabym na nowo ułożyć sobie z kimś życie. Na drodze do szczęścia stoją moje dzieci"

"Chciałabym na nowo ułożyć sobie z kimś życie. Na drodze do szczęścia stoją moje dzieci"

"Chciałabym na nowo ułożyć sobie z kimś życie. Na drodze do szczęścia stoją moje dzieci"

Canva

"Tadeusz był czwartym mężczyzną, którego przedstawiłam moim dzieciom w tym roku. Niestety, on również im nie podpasował. Córka od razu zaczęła narzekać, że wygląda obciachowo, bo ma wąsy, a syn wprost powiedział, żebym znalazła sobie kogoś z zasobniejszym portfelem, żeby mógł kupować mu gry na PS5. W ten sposób nigdy sobie nikogo nie znajdę!"

Reklama

Martyna

Życie samotnej matki

Jestem 45-letnią samotną mamą, wychowującą dwójkę dzieci – 14-letnią Kasię i 12-letniego Karolka. Życie się tak ułożyło, że wkrótce po urodzeniu Karola, mój ówczesny partner zostawił mnie dla młodszej i zgrabniejszej kobiety. Coraz rzadziej pojawiał się w domu, aż w końcu zebrał się na odwagę i powiedział, że wydawało mu się, że chce mieć dzieci, ale życie zweryfikowało jego pragnienia. Dodał również, że kiedy mnie poznał, wyglądałam świetnie, ale po ciążach nie jestem już tą samą kobietą i przestałam go pociągać.

Reklama

Myślę, że przez to, że był o 10 lat ode mnie starszy, akurat miał kryzys wieku średniego. Bardzo przeżyłam to rozstanie. To był najgorszy czas w moim życiu. Dwójka małych dzieci i ja sama bez żadnej pomocy… Jakoś jednak udało mi się przetrwać. Znalazłam dobrze płatną pracę, zadbałam o siebie i zaczęłam znowu przyciągać spojrzenia mężczyzn. Pomyślałam, że mimo 40-stki na karku jestem wciąż młoda i atrakcyjna i że nie chciałabym reszty życia spędzić samotnie. Zazdrościłam koleżankom, które miały z kim obejrzeć wieczorem film w telewizji, pojechać na romantyczny weekend czy chociaż wypłakać się na męskim ramieniu.

Powrót do gry

Stwierdziłam, że w takim razie i ja spróbuję. Postanowiłam zacząć umawiać się na randki i zobaczyć, co z tego wyjdzie. Koleżanki gorąco mnie do tego namawiały.

Reklama

Martyna, teraz na rynek wróciły najlepsze ciacha! Wszyscy są już po rozwodzie. Możesz w nich przebierać jak w ulęgałkach

- zachęcały.

Reklama

Zakochana para na randce przy stoliku Canva

Reklama

Zarejestrowałam się na kilku serwisach randkowych i zaczęłam rozmawiać z różnymi osobami. Bardzo mi się to spodobało! Zdecydowałam się też na pierwsze randki. Kiedy powiedziałam o tym moim dzieciom, nie wydawały się zachwycone. Wydaje mi się, że przez całą sytuację z ich ojcem nie miały zaufania do mężczyzn, ale też były ze mną bardzo zżyte, więc rozumiałam, że informacja o nowym partnerze mamy może wywołać u nich trudne emocje. A do tego Kasia i Karolek byli przecież na etapie dojrzewania.

Reklama

Pierwszym mężczyzną, jakiego im przedstawiłam, był Michał, 50-letni przedsiębiorca. Zabrał nas wszystkich do kina, a potem na lody. Przez całe spotkanie dzieci były bardzo zdystansowane i się prawie w ogóle nie odzywały. Michał wydawał się być skrępowany. Po spotkaniu dzieci stwierdziły, że nie spodobał im się kandydat.

Mamo, nie widzisz, że jest nudziarzem i sztywniakiem? Daj sobie spokój

- mówił Karol.

No cóż, Michała też chyba przerosło spotkanie z moimi dziećmi, bo już więcej się nie odezwał. Spróbowałam więc z Mirkiem, a potem z Władkiem. Niestety, u każdego mężczyzny dzieci wynajdywały jakieś wady.

Tadeusz był czwartym mężczyzną, którego przedstawiłam moim dzieciom w tym roku. Niestety, on również im nie podpasował. Córka od razu zaczęła narzekać, że wygląda obciachowo, bo ma wąsy, a syn wprost powiedział, żebym znalazła sobie kogoś z zasobniejszym portfelem, żeby mógł kupować mu gry na PS5. Zrobiło mi się bardzo przykro, bo Tadek naprawdę mi się spodobał i pomyślałam, że coś z tego będzie.

Jeśli będę słuchała moich dzieci, to nigdy sobie nikogo nie znajdę! Ale nie chcę też im robić przykrości. Co mam teraz zrobić?

Sprawdzone sposoby, jak znaleźć tego jedynego.
Źródło: Canva
Reklama
Reklama