"Kiedy czytam o tych wszystkich tatusiach, którzy nie płacą alimentów, albo płacą za mało, to zadaję sobie pytanie, czy tylko u mnie sytuacja jest odwrotna? Jestem ojcem pięcioletniej Michalinki. Jej mama pewnego dnia po prostu nas zostawiła, zaraz opowiem w jakiej sytuacji. Sąd wyznaczył alimenty, które ma płacić na córkę, ale ona ma swój sposób, żeby tego nie robić, w konsekwencji czego nie widziała swojego dziecka od 3 lat. Taka właśnie z niej matka! I nie wierzę, że nie ma innych takich. A tu wieczna nagonka na ojców."
*publikujemy list od czytelnika
Od 4 lat jestem samotnym ojcem
Rodzina ma dla mnie najwyższą wartość. Byłem przekonany, że zakładam ją z odpowiednią, ale przede wszystkim z odpowiedzialną kobietą. Wiedziałem, że miała kiedyś problemy z alkoholem, ale mówiła, że z nich wyszła i faktycznie nigdy nie piła.
Była elegancką kobietą z zasadami i to mnie chyba w niej pociągało najbardziej. Oboje prowadziliśmy własne firmy. Byliśmy niezależni finansowo. Za czasów narzeczeństwa wciąż przebywaliśmy w towarzystwie innych osób. Uwielbiamy domówki, więc organizowaliśmy je u nas, ale sami też często wychodziliśmy.
Wiola piła wtedy bezalkoholowe drinki i świetnie się bawiła. Nigdy nie tęskniła za alkoholem, a przynajmniej tak mi mówiła.
Gdy braliśmy ślub, Wiola była już w ciąży. Była to ciąża zagrożona i musiała jak najwięcej leżeć. Dłużył jej się bardzo ten czas, ale wciąż przychodzili do nas znajomi, więc rzadko była sama.
Po porodzie się zmieniła
Przed narodzinami córki Wiola często powtarzała, że jak urodzi, to sobie odbije ten czas, gdy musiała tylko leżeć.
Ale okazało się, że Michalinka jest bardzo wymagającym dzieckiem. Przez pierwsze tygodnie byłem z nimi w domu, ale później naprawdę musiałem wrócić do pracy.
Wiola zaczęła wyglądać jak swój własny cień. Miała chyba jakąś depresję. Nie chciała nikogo widzieć, a pewnego dnia, gdy wróciłem z pracy, zobaczyłem ją koło córki leżącej na ziemi i płaczącej tak, jakby stała jej się jakaś krzywda.
Okazało się, że wypadła matce z rąk, ale wtedy poczułem też od niej po raz pierwszy alkohol.
Ona znów zaczęła pić. Nie miałem wątpliwości. Najpierw o to nie pytałem, ale pewnego wieczoru postanowiłem, że po prostu muszę to zrobić. Przyznała się, że pije od kilku tygodni i nie radzi sobie z emocjami.
Zaproponowałem jej specjalistyczną pomoc, ale ona odmówiła. A tego wieczoru wyszła z domu, nie wróciła przez następne dwa dni.

Nie wiedziałem co robić.
Jednak ona sama w końcu wyznała, że nie nadaje się na matkę. Zostawiła nas bez słowa miesiąc później. Po prostu zabrała swoje rzeczy i się wyprowadziła.
Udało mi się dostać rozwód z jej winy i zostały też ustalone alimenty na dziecko, ale ona wcale ich nie płaci. Zmienia co chwilę miejsce zamieszkania i myślę, że nawet zmieniła tożsamość.
Nie widziała córki od 3 lat i nawet o nią nie pyta. Nie mamy żadnego kontaktu.
Dlatego szlag mnie trafia, gdy czytam te historie rozżalonych mamusiek. Drogie panie, nie jesteście lepsze.
Oczywiście nie wrzucam wszystkich do jednego worka, bo szanuję kobiety. Ale istnieją wyjątki od reguł, czego przykładem jest moja historia.
Zbyszek