"To miał być perfekcyjny związek. Tworzyliśmy ekstra dobraną parę i już widziałam się z nim na naszym ślubnym kobiercu. Okazało się, że facet idealny jest moim bratem".
Publikujemy list naszej czytelniczki.
Zakochałam się w Wojtku bez pamięci
Wojtek był przystojnym, wysokim mężczyzną z wąsem. To właśnie ten wąs sprawił, że zwróciłam na niego uwagę na studiach.
Zawsze miałam taką starą duszę i podobały mi się takie swoiste powroty do przeszłości. Po prostu jest staromodną kobietą, a on się tak świetnie wpasowywał w klimat lat 60.
Wojtek był taki ładny i wysoki i ja też widziałam, że wpadłam mu w oko, więc nie musiałam długo czekać, aż do mnie podejdzie. Już po tygodniu dosiadł się do mnie do ławki, coś tam zagadał, a później zajął całą przerwę. Doskonale nam się rozmawiało i miałam wrażenie, że jest mi taką bratnią duszą. Wtedy nie sądziłem, że słowo "bratnia" jest w tym przypadku aż tak bardzo trafione.
Poszliśmy na kawę i lody. Był taki miły i szarmancki. Podobało mi się, że nie zależy mu tylko na jednym, tylko naprawdę chce mnie poznać.
Mieliśmy tak wiele wspólnych tematów i zainteresowań i już na pierwszym spotkaniu siedzieliśmy razem blisko trzy godziny, a ja wciąż miałam wrażenie, że czas dla nas się zatrzymał.
Nic więc chyba w tym dziwnego, że bardzo szybko weszliśmy w związek hmm "pełną parą" jeśli wiecie, co mam na myśli i nie mieliśmy absolutnie żadnych kryzysów i oporów.
Każda rozmowa z Wojtkiem była miodem na mojej serce, ale zazwyczaj nie potrzebowaliśmy zbyt wiele skomplikowanych zdań, lecz namiętnie kochaliśmy bez słów.

Okazało się, że wybranek mojego serca jest moim starszym bratem
Pamiętam, że zawsze śmieliśmy się z tego, że jesteśmy podobni, nie tylko jeśli chodzi o zachowanie, ale też o wygląd zewnętrzny. Może brzmi to teraz trochę zabawnie, ale wielokrotnie słyszałam komentarze znajomych, że "Wojtek wygląda trochę tak, jakby był moim bratem, ale to dobrze, bo to znaczy, że związek będzie dopasowany".
W końcu postanowiłam zaprosić Wojtka na obiad do moich rodziców — do mojej miejscowości, położonej 34 kilometry od miasta moich studiów. Wojtek świetnie się dogadywał z rodzicami, lecz w pewnym momencie przeszliśmy na tematy związane z rodzinami.
Gdy Wojtek opowiedział, że jego mama jest opiekunką do dzieci i pracuje w znanej firmie, mój tata zmarszczył brwi i zapytał Wojtka, jak ma na nazwisko. Gdy usłyszał odpowiedź, zakrztusił się jedzeniem i wyszedł do łazienki.
Potem już do końca spotkania zachowywał się jakoś dziwnie. Nie wiedziałam, o co chodzi, ale zauważyłam, że tata jest naprawdę wściekły.
Gdy wypalał papierosa za papierosem, zapytałam, o co chodzi. Tata odparł, że mam się przestać spotykać z tym chłopakiem, a po ogromnej awanturze przyznał mi się w tajemnicy przed matką, że ma nieślubne dziecko, które kiedyś zostawił, a tym dzieckiem jest właśnie Wojtek.
Nie jestem w stanie pojąć, jak do tego doszło i jestem w absolutnym szoku. Zupełnie nie wiem, co powinnam dalej z tym zrobić.
Jestem zrozpaczona.
Kasia