"Wychowawczyni syna czepia się o jego częste nieobecności. Mam go puszczać z katarem do szkoły? Bez przesady!"

"Wychowawczyni syna czepia się o jego częste nieobecności. Mam go puszczać z katarem do szkoły? Bez przesady!"

"Wychowawczyni syna czepia się o jego częste nieobecności. Mam go puszczać z katarem do szkoły? Bez przesady!"

CANVA

"Krzyś jest w drugiej klasie i często łapie infekcje. Jeszcze jakiś czas temu wszyscy dbaliśmy o siebie nawzajem i izolowaliśmy się w przypadku kataru czy przeziębienia. Co się nagle zmieniło? Dla mnie to dalej ważne, żeby nie wystawić dziecka na niepotrzebne zarazki, wirusy jak jest podziębiony. Niestety wychowawczyni syna czepie się, że co chwilę zostawiam go w domu. Ja dbam o swoje dziecko, a ona robi z tego powodu wyrzuty. To niedopuszczalne!"

Reklama

*Publikujemy list naszej czytelniczki.

Krzyś często choruje

Mój syn jest wcześniakiem i od początku miał taką sobie odporność. Nauczona doświadczeniem wolę dmuchać na zimne, bo wiem, jak jego infekcje się rozwijają. W przedszkolu nie było problemu. Zostawiałam go w domu w razie katarku czy innej niedyspozycji i udawało nam się zahamować rozwój choroby. Czasem też zostawał w domu w czasie wzmożonych infekcji. Wiadomo jak to jest, nie wszyscy rodzice przejmują się innymi i często posyłają chore dzieci do placówek.

Reklama

Czas pandemii pokazał nam wszystkim, jak ważne jest izolowanie od innych podczas choroby. Dla mnie to były bardzo rozsądne czasy. W końcu nieodpowiedzialni ludzie, którzy rozsiewali zarazki dostali nauczkę. Sama byłam świadkiem, jak w pracy odsyłają podziębione osoby na zdalne. Chociaż nie zarażaliśmy się od siebie nawzajem. Teraz już nikt o tym nie pamięta. Wróciliśmy do egoistycznych czasów! Nie podoba mi się to.

smarkający chlopiec CANVA

Reklama

Wychowawczyni syna ciągle się czepia

Krzysiu poszedł do szkoły i wszystko się zmieniło. Niestety nie wyrósł nadal z tych częstych infekcji i sporo czasu spędza w domu. Nie widzę jednak problemu, mam na miejscu dziadków i ma z nim kto zostać. Nie przesadzajmy, syn jest w drugiej klasie i nie ma problemu z nadrobieniem materiału. Ba, nawet jest do przodu w porównaniu do tego, co robią w klasie. Babcia i dziadek chętnie się z nim uczą, a i on jest pojętym chłopcem.

Reklama

Jakiś czas temu wezwała mnie do siebie wychowawczyni Krzyśka. Pani Maria nasiadła na mnie z powodu tych nieobecności. Ja byłam w takim szoku, że nie odpowiedziałam jej należycie! Zasugerowała, że jak tak dalej pójdzie, synowi grozi nieklasyfikowanie. No bez przesady. Często go nie ma, ale wszystkie oceny nadrabia regularnie.

Reklama

Ona w ogóle nie chce się postawić w naszej sytuacji. Stanowczo stwierdziła, że katar to nie powód, żeby go izolować. Jak ona ma takie podejście, to już wiem, skąd te częste choroby. Jak tak wszystkim mówi, żeby przyprowadzali dzieci pociągające nosem do szkoły, to zarażają się nawzajem.

Reklama

Widzę, że szkoda energii na dyskusje z nią. Chyba czas wziąć sprawy w swoje ręce. Trzeba chyba potrząsnąć tymi rodzicami na zebraniu. Dopóki będą puszczać przeziębione dzieci do szkoły to to błędne koło chorób się nie skończy! Nie tego się spodziewałam po nauczycielu klas 1-3!

Mama Krzysia

Reklama
Reklama