"Chciałam zrobić sobie zdjęcia ze zmarłym synkiem - noworodkiem. Słowa męża złamały mi serce"

"Chciałam zrobić sobie zdjęcia ze zmarłym synkiem - noworodkiem. Słowa męża złamały mi serce"

"Chciałam zrobić sobie zdjęcia ze zmarłym synkiem - noworodkiem. Słowa męża złamały mi serce"

canva.com

"Tak bardzo chciałam być mamą. Nie miałam w życiu większego marzenia. Sama, jako dziecko, nie doświadczyłam rodzicielskiej miłości. Jej pokłady tak we mnie wrastały, że w pewnym momencie pomyślałam, że chyba pęknę, jeśli nie będę miała na kogo jej przelać. Ale spotkałam odpowiedniego mężczyznę i oboje bardzo pragnęliśmy dziecka. Po mniej więcej 8 miesiącach starań zaszłam w ciążę. Co to była za radość! Niesamowita. Ale później pojawił się strach, bo okazało się, że nasze dziecko ma rzadką wadę genetyczną i  z najprawdopodobniej umrze po porodzie. Nie mogłam się z tym pogodzić. Ale musiałam. A gdy nadszedł już jego czas, chciałam zrobić sobie z nim więcej pamiątkowych zdjęć. Niestety mój mąż się na to nie zgodził, a jego słowa dosłownie złamały mi serce".

Reklama

"Zawsze marzyłam o dziecku"

Nie miałam w życiu większego pragnienia niż to, żeby zostać mamą. Pragnęłam tego całą sobą, a moja psychoterapeutka odkryła, że ta silna potrzeba posiadania dziecka wiązała się z tym, że ja przez całe życie nie zaznałam rodzicielskiej miłości.

Z biegiem czasu zaczęłam to zauważać. Dziecko miało wypełnić pewnego rodzaju pustkę, którą "zaserwowali" mi  moi rodzice.

Reklama

Ja wychowywałam się sama. Ich wciąż nie było w domu, bo albo praca, albo niby ważne spotkania. Zasypywali  mnie zabawkami i gadżetami, ale nigdy nie dawali mi swojego czasu.

Kiedy wreszcie spotkałam mężczyznę z moich snów, wiedziałam, że możemy założyć rodzinę. Niedługo później byłam już w ciąży.

Reklama

"Niestety moja radość nie trwała długo"

Chciałam zadbać o tę ciążę najlepiej, jak tylko się da. Regularnie robiłam badania, suplementowałam się, wierząc, że urodzę w terminie zdrowego maluszka.

Reklama

Niestety podczas badań prenatalnych okazało się, że nasze dziecko ma poważną, bardzo rzadką wadę genetyczną. Lekarz od razu powiedział, że dziecko najprawdopodobniej przeżyje maksymalnie dobę po porodzie i rzadko zdarza się, aby dzieci z tą wadą żyły dłużej.

Reklama

Ta diagnoza zwaliła mnie z nóg. Najpierw zalałam się łzami, a później miałam taki okres wyparcia wszystkich tych złych informacji. Dalej kupowałam ubranka i gadżety dla synka i cieszyłam się na jego przyjście na świat.

Reklama

Na psychoterapii jednak uświadomiłam sobie, że muszę pogodzić się z sytuacją. Mimo iż moje dziecko miało odejść do aniołków, to i tak odliczałam dni do momentu, aż będę mogła poznać synka. Nawet jeśli miałabym tulić go w ramionach tylko przez kilka chwil. I nadszedł ten dzień!

stópki noworodka canva.com

"Chciałam mieć po nim pamiątkę, ale mój mąż nie"

Obudziły mnie silne skurcze. Byłam w szoku, bo spodziewałam się raczej najpierw odejścia wód, a później powoli rozkręcającej się akcji. Ale to bez wątpienia były bóle porodowe!

Pojechaliśmy do szpitala, a kilka godzin później nasz mały Nikodem był już na świecie. Od razu podpięto go pod aparaturę, ale mogłam trzymać go w ramionach.

Był taki malutki, ale taki idealny. Nie widać było nawet, że coś mu jest. Wtedy znów zaczęłam myśleć, że on jednak z nami zostanie, ale lekarze nie dawali mu szans.

Nikodem odszedł po 10 wspólnych godzinach. Leżał obok mnie i nagle jego małe ciałko przestało oddychać. Zaskoczyło mnie to, że wciąż byłam w tej sytuacji spokojna. Wpadłam w rozpacz dopiero wtedy, gdy powiedziano nam, że pora się pożegnać.

Tak bardzo chciałam jak najlepiej go zapamiętać. Poprosiłam męża o kilka wspólnych zdjęć, ale on odmówił. Powiedział, że jeśli chcę, żeby on nauczył się żyć na nowo i posklejał swoje rozbite na milion kawałków serducho, to nie chce pamiętać o tym dziecku. Chciał o nim zapomnieć.

Bardzo mnie to zabolało. Nie posłuchałam męża i pozwoliłam sobie na małą sesję z Nikodemem. Wiem, że on kiedyś dojrzeje do tego, by wspomnieć syna. I wtedy z pewnością chętnie spojrzy na te jedyne pamiątki po nim.

A póki co, razem jeszcze leczymy się z bólu. Starając się jednocześnie, o kolejne dziecko. Głęboko wierzymy, że tym razem będzie nam dane doświadczyć rodzicielstwa w pełni.

Piękna modelka z Rosji pozuje z martwym synkiem. Niewyobrażalna tragedia… Zobacz galerię!

Jedno z ostatnich zdjęć modelki. Ale świat głęboko poruszyło to następne...
Reklama
Reklama