Gdy kilkanaście lat temu jako młoda matka rozmyślałam, na co najbardziej powinnam zwróci uwagę, wychowując moje dziecko, to nawet przez chwilę nie pomyślałam, że moja pobłażliwość w niektórych kwestiach przysporzy mojej córce tyle niepotrzebnych zmartwień. Sama borykałam się z tym samym problemem, ale nic nigdy z tym nie zrobiłam.
Otyłość dziedziczona, czy zaniedbanie?
Już w czasach szkoły podstawowej byłam najcięższym dzieckiem w klasie, co było oczywiście powodem do drwin oraz wymyślania mi takich pseudonimów, jak „beczka” czy „nabita”. Do pewnego momentu mi to przeszkadzało, ale z każdym kolejnym rokiem coraz bardziej akceptowałam fakt, iż jestem korpulentna i prawdopodobnie nigdy nic z tym nie zrobię. Mimo wszystko czułam się zawiedziona, ponieważ moja mama często mówiła mi, że gdy zacznę rosnąć, to moja budowa ciała zmieni się nie do poznania. Tak się jednak nigdy nie stało.
Co prawda przed zajściem w ciążę ze względów bezpieczeństwa musiałam pozbyć się kilku kilogramów, ale po rozwiązaniu wszystko wróciło do „normy” w ciągu kilku kolejnych miesięcy. Nie miałam zapału, aby cokolwiek z tym zrobić, a gdy widziałam, że moja 10-letnia Asia przypomina mnie z tego samego okresu, to znalazłam sobie idealną wymówkę, że to kwestia genów i tak musi być.
canva.com
„Moja córka nie chce iść na studniówkę z powodu otyłości”
Dziś oddałabym absolutnie wszystko, aby cofnąć czas, bo doprowadziłam do sytuacji, w której moja córka nie chce iść na studniówkę z powodu otyłości. Czuję się temu winna i ponoszę za to pełną odpowiedzialność. Najbardziej mam pretensję do siebie o to, że sama ze sobą nie zrobiłam absolutnie nic. Teraz są inne czasy i tych możliwości walki z nadwagą jest więcej oraz są ogólnodostępne, a ja wolałam oswajać z otyłością zarówno siebie, jak i swoje dziecko.
Miałam wrażenie, że Asia jest pewną siebie nastolatką i akceptuje siebie oraz swoje ciało, albo najzwyczajniej w świecie, to właśnie chciałam widzieć. Pierwszymi sygnałami powinno być dla mnie na pewno to, że unikała ćwiczenia na lekcjach wuefu, a ja, zamiast interweniować, to wolałam pisać jej kolejne zwolnienia.
canva.com
Problem z wybraniem odpowiedniej kreacji
Teraz już wiem, że ona przez te wszystkie lata bardzo się męczyła psychicznie. Worek z gromadzonymi emocjami pękł w chwili, gdy zaczęłyśmy szukać sukienki na studniówkę, która odbędzie się w ostatni weekend stycznia. Po kilku przymiarkach entuzjazm Asi spadał w zastraszającym tempie, aż w końcu któregoś dnia wyznała mi, że nie chce tam iść, a na pewno nie w aktualnym wydaniu.
Rozumiem ją, bo sama mimo wielu życiowych doświadczeń przez nadwagę nie czuję się prawdziwą kobietą. Chciałabym jej pomóc, lecz na ostatnią chwilę to się raczej nie uda...