"Ksiądz przystawiał się do mnie w trakcie kolędy. Ten ich cały celibat to wielka ściema!"

"Ksiądz przystawiał się do mnie w trakcie kolędy. Ten ich cały celibat to wielka ściema!"

"Ksiądz przystawiał się do mnie w trakcie kolędy. Ten ich cały celibat to wielka ściema!"

CANVA

"W tym roku przyjmowałam księdza po kolędzie sama. Przyszedł do mnie wikariusz, a rozmowa nagle zaczęła schodzić na intymne tematy. Byłam zszokowana! On się normalnie do mnie przystawiał. Ewidentnie brakuje mu baby. Ja się pytam, co z ich ślubowaniem celibatu? To jedna wielka ściema".

Reklama

Jestem osobą wierzącą

Jestem osobą wierzącą i dla mnie naturalnym jest przyjmowanie księdza po kolędzie. Mój mąż ma całkiem inne zdanie na ten temat. Jemu Kościół kojarzy się ze wszystkim, co najgorsze. Zdarzają nam się kłótnie na ten temat.

Wydaje mi się, że nasze podejście do Kościoła często wynika z  doświadczeń. Ja od dziecka chodziłam z rodzicami na coniedzielne msze. Przez lata śpiewałam w scholi i bardzo aktywnie angażowałam się w ruchy religijne. Prawda jest taka, że otaczali mnie wspaniali duchowni.

Reklama

W podstawówce poznałam przekochaną siostrę zakonną. Blanka była aniołem na ziemi. Bardzo dużo jej zawdzięczam, zawsze mogłam liczyć na jej wsparcie. W domu bywało różnie, rodzice nie chcieli słuchać o moich nastoletnich problemach, Blanka zawsze wysłuchała i dała jakąś radę. Wiedziałam, że u niej moje tajemnice są bezpieczne.

W mojej parafii był kapitalny ksiądz. Angażował młodzież w przeróżne aktywności. Organizowaliśmy ogniska, wyjazdy, zarażał nas chęcią pomocy. Dziś jako dorosła kobieta wiem, że to, kim jestem, w dużej mierze zawdzięczam duchownym.

Reklama

W dorosłym życiu oddaliłam się od instytucji kościelnej, nadal jednak jestem głęboko wierząca. Nie wyobrażam sobie nie przyjąć kapłana na kolędzie.

Reklama

Modlący się ksiądz CANVA

Reklama

Ksiądz na kolędzie zachowywał się niestosownie

Nie znam księży ze swojej parafii. Rzadko tu bywam. Postanowiłam jednak, że przyjmę kolędę. Tak wypadło, że mój mąż był w pracy, nawet się ucieszyłam, Marek zawsze wchodzi w dziwne dyskusje na tematy wiary. Dla mnie wizyta duszpasterska jest przeżyciem duchowym, wiedziałam, że bez męża mogę pozwolić sobie na głębsze rozmowy o mojej wierze.

Reklama

Przyszedł do mnie wikary. Byliśmy w podobnym wieku. Po odmówieniu modlitwy ksiądz zasiadł na kanapie. Jakoś tak czuł się bardzo swobodnie. Zaczęłam od pytania o kolędę, czy ciężko odwiedzić tyle domów itp. Ksiądz Rafał nagle uśmiechnął się tak jakoś dziwnie, objął mnie niby przyjacielsko i dość śmiało powiedział:

Jak odwiedza się takie zjawiskowe piękności to od razu łatwiej.

Trochę się speszyłam, ale pomyślałam, że jest po prostu bezpośredni. On nie zwolnił uścisku, a gdy zobaczył moją krępację, z uśmiechem powiedział:

Maleńka, z księdzem to nie grzech, a i duchowny, jak widzi taką dorodną parafiankę może sobie pozwolić na co nie co...

Tego było zbyt wiele. Powiedziałam, że nie życzę sobie takich żartów. Zaczął coś jeszcze mętnie tłumaczyć, ale nie chciałam dłużej kontynuować rozmowy. Wziął kopertę i wyszedł.

Zastanawiam się, co powinnam zrobić. To było zdecydowanie przekroczenie granic. Gdzie zasady, co z celibatem? Powinnam to gdzieś zgłosić. No i najważniejsze, czy powinnam powiedzieć mężowi. Boję się jego reakcji. Będzie z tego wielka afera!

Aneta z Warszawy

Źródło: Rex Features/East News
Reklama
Reklama