"Jesteśmy na romantycznej kolacji w restauracji. Mariusz już trzeci raz odbiera telefon od swojej byłej i tłumaczy jej, jak naprawić telewizor. Nie tak sobie wyobrażałam ten wieczór i nie tak sobie wyobrażałam ten związek. Jak można dzielić się swoim facetem z inną kobietą?!"
Miłość po przejściach
Kiedy poznałam Mariusza, oboje byliśmy po przejściach. Ja – 45-letnia rozwódka po zdradzie. Nie doczekaliśmy się z mężem dzieci, a zresztą nigdy nie czułam, że byłabym dobrą matką, dlatego wcale nie naciskałam. Nakryłam go na zdradzie i zostawiłam po 8 latach małżeństwa. No cóż – uczucie się wypaliło, nic nowego. Postanowiłam jednak nie rezygnować i spróbować szczęścia raz jeszcze. Koleżanka umówiła mnie na randkę w ciemno z Mariuszem. To też rozwodnik, w tym samym wieku co ja. Od razu wpadł mi w oko. Przystojny, zadbany, zabawny. Szybko poszliśmy do łóżka.
O dziwo, nasza relacja nie skończyła się na kilku spotkaniach. Musiałam spodobać się Mariuszowi, bo bardzo o mnie zabiegał. Wydzwaniał, przyjeżdżał, wysyłał kwiaty. Kupował mi prezenty, biżuterię i zabierał na weekendy po Europie. Spodobało mi się, że ma gest. Mój były mąż nie miał takich pomysłów, co najwyżej mógł mi wręczyć raz w roku rajstopy i kwiaty z okazji Dnia Kobiet.
Nie ma co ukrywać, szybko zakochałam się w Mariuszu. Zaczęłam wierzyć, że znowu mam szansę na prawdziwą miłość. Był tylko jeden szkopuł – jego była żona, z którą miał dwójkę małych dzieci w wieku 6 i 8 lat.
Naprawdę nie mam nic do jego dzieci, poznał mnie z nimi, jak już wiedzieliśmy, że to coś poważniejszego. Starałam się być miła, dałam im prezenty. Dzieci nie wydawały się z nich zadowolone, nawet nie podziękowały, za to zadawały krępujące pytania typu czy będę teraz ich nową macochą, bo poprzednia nie zabawiła z ojcem zbyt długo.

Niezręczna sytuacja
Byłam w szoku, ale jeszcze bardziej zszokowało mnie zachowanie Mariusza. Szybko zauważyłam, że możemy spotykać się tylko co drugi weekend, gdyż Mariusz spędza co drugi weekend z dziećmi.
To nasz wspólny czas, nie chcę stracić z nimi kontaktu, chyba rozumiesz skarbie, prawda?
- mówił
Oczywiście, często zapraszał mnie, abym spędzała razem z nimi czas, ale w ogóle mnie to nie bawiło, dlatego wolałam zostać w domu. Notorycznie odbierał też telefon od swojej byłej. Wyglądało to tak, jakby w ogóle nie byli po rozwodzie. Ona dzwoniła z każdą pierdołą, non stop wysyłała mu zdjęcia swoje i dzieci. Mam wrażenie, że od kiedy dowiedziała się o moim istnieniu, jej kontakt z Mariuszem się zintensyfikował.
Oboje przegięli, kiedy pewnego dnia wybraliśmy się na romantyczną kolację do restauracji. Dostałam długo wyczekiwany awans w pracy i z tej okazji Mariusz zabrał mnie do naszej ulubionej restauracji. Jednak, kiedy tylko zajęliśmy miejsce przy stoliku, zadzwoniła Klaudia, była Mariusza. Rozmawiali dobre 5 minut, w tym czasie podchodził kelner, ale nic nie można było zamówić, bo Mariusz był zajęty rozmową.
Przepraszam skarbie, ale w domu zepsuł się telewizor, a dzieci chcą koniecznie obejrzeć bajkę.
- tłumaczył ze skruszoną miną.
Sytuacja powtórzyła się jeszcze dwukrotnie. Rozmowy trwały coraz dłużej, a ja nie wytrzymałam. Ubrałam się i wyszłam. Nie jestem w stanie dzielić swojego życia z inną kobietą. Nigdy już nie spotkam się z facetem, który ma taki bagaż doświadczeń.