Zawsze uważałam, że mój mąż będzie wspaniałym ojcem. Otwarcie mówił o tym, że marzy o dużej rodzinie. Podkreślał, że zależy mu na tym, żeby jak najszybciej mieć dzieci. Jakie było moje zdziwienie, kiedy po porodzie okazało się, że on wcale nie ma ochoty zajmować się naszym synkiem! W ciągu kilku miesięcy miał małego na rękach zaledwie kilka razy...
Mąż nie opiekuje się naszym dzieckiem
Uważam, że mój mąż to wspaniały człowiek. Zawsze mnie wspierał, wyciągał do mnie pomocną dłoń, kiedy była taka potrzeba. Myślałam też, że będzie naprawdę wspaniałym ojcem. Okazało się jednak zupełnie inaczej. Maciek tak naprawdę w ogóle nie zajmuje się naszym synkiem. Dla mnie to ogromny szok.
Urodziłam kilka miesięcy temu i od samego początku chciałam zaangażować męża w opiekę nad dzieckiem. Niestety, nie udało mi się tego zrobić. On nie chce zmienić mu pieluszki, nakarmić go, a nawet wziąć na ręce. O ile na początku jakoś mogłam to zrozumieć, tak teraz kompletnie nie wiem, dlaczego tak się zachowuje.
Patrzy na Igorka z daleka, nawet za bardzo się do niego nie zbliża. Nie pyta, jak mi minął dzień, ani co robiliśmy. Nie interesują go nawet wizyty u lekarza. Dlaczego tak jest?

Tłumaczy się tym, że nie potrafi
Mąż cały czas powtarza, że po prostu nie potrafi zająć się małym i stąd biorą się wszystkie problemy. Podkreśla, że nie robi tego celowo, ale po prostu nie jest w stanie odpowiednio zająć się naszym dzieckiem.
Uważa, że znacznie lepiej robię to ja, więc on nie chce mi przeszkadzać. Ja zawsze mu powtarzać, że dla mnie najważniejsze jest to, żeby Igorek miał z nim dobry kontakt. Niestety, nie będzie tak, jeżeli mój mąż się nie zmieni.

Już nie wiem, jak z nim rozmawiać
Nie mam pojęcia, co mogłabym zrobić, żeby poprawić naszą sytuację. Bardzo zależy mi na tym, żeby mąż zrozumiał, że synek go potrzebuje. Przecież dziecko musi mieć dwoje rodziców. Gdybym chciała wychowywać go samotnie, po prostu wzięłabym rozwód.
Najlepsze jest to, że teściowa oczywiście nie widzi niczego złego w zachowaniu mojego męża. Nawet go popiera i cały czas podkreśla, że przecież to rola matki, żeby zajmować się dzieckiem. Cóż... Ja uważam zupełnie inaczej. Chcę tworzyć partnerski związek, a Maciek mi na to nie pozwala. Jak wrócę do pracy, to co będzie dalej? Przecież on też będzie musiał odbierać naszego synka ze żłobka. Sama już nie wiem, w jaki sposób do niego dotrzeć...