"Dawno nikt mnie tak nie poniżył. Robcio zapewnia mnie o swojej wielkiej miłości, a ciągle nie może zapomnieć o swojej byłej. Teraz to już przegiął, nazwał psa jej imieniem. Za każdym razem jak słyszę <Anula> podnosi mi się ciśnienie. Widać, kto tak naprawdę jest dla niego ważny!"
Połączyła nas miłość i trudna przeszłość
Z Robertem spotykam się od roku. Jak się poznaliśmy, oboje byliśmy poturbowani po poprzednich związkach. Wspólne przeżycia jeszcze bardziej nas zbliżyły.
Ja dopiero co rozstałam się z Adrianem, z którym byłam ponad trzy lata. Adrian wydawał się być tym jedynym. To była wakacyjna miłość, która nie skończyła się razem z wakacjami. Myślałam, że to przeznaczenie. Poznaliśmy się na dyskotece w Sopocie. Początkowo zapowiadało się na znajomość na jedną noc. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że mieszkamy w tym samym hotelu. Ja byłam z przyjaciółkami, on ze znajomymi. Oczywiście resztę wyjazdu spędziliśmy razem.
Wakacje dobiegły końca, a my rozjechaliśmy się do swoich miast. Na szczęście dzieliło nas jedynie 80 kilometrów. Widzieliśmy się w każdy weekend. Tak minął nam prawie rok. W czerwcu wprowadziłam się do ukochanego i układało się jak w bajce. Z bajki wyrwała mnie inna królewna, która nagle pojawiła się u boku Adriana. Zdrada i rozstanie mocno mnie pogruchotały.
Miesiąc później poznałam Roberta. Totalnie nie miałam zamiaru rozpoczynać nowego związku. Spotkaliśmy się gdzieś na imprezie u wspólnych znajomych. Oboje się upijaliśmy ze smutku i nawzajem opowiedzieliśmy sobie swoje historie. Brzmiały podobnie.
Robert przez 5 lat spotykał się z Anią. Byli nawet zaręczeni i planowali ślub. Anula, bo tak na nią mówił, wywinęła mu podobny numer jak mi Adrian. Bez słowa zabrała rzeczy z ich wspólnego mieszkania i zerwała zaręczyny mailem.
CANVA
Chłopak nazwał psa imieniem swojej byłej
Rozumieliśmy się bez słow i trudno było tego nie zauważyć. Choć oboje mocno poranieni zdecydowaliśmy się dać szansę rodzącemu się uczuciu. Od razu ustaliliśmy, że nie wracamy do przeszłości. Mieliśmy wszystko zostawić za sobą.
Ostatnio Robert wziął słodką suczkę ze schroniska. Myślałam, że szlag mnie trafi, jak usłyszałam, jak ją nazwał. "Anula", rozumiecie to? Dał psu imię swojej byłej narzeczonej. Nie tak się umawialiśmy! Przeszłość miała zostać za nami. Ja swoją przekreśliłam grubą krechą, ale Robert...
W jednej chwili zrozumiałam, kto tak naprawdę jest dla niego ważny. Widać, że nie może pogodzić się z rozstaniem, a nasz związek to jedynie plaster na rany. Na uporał się z przeszłością. Kocham Robcia do szaleństwa, ale nie mogę pogodzić się z tym, że w jego głowie cały czas jest Anula! Nie chce być przez całe życie tą drugą...
Dziewczyna Roberta