Od kilku lat każde święta to dla mnie najbardziej stresujący czas w życiu, tak samo zresztą, jak jakiekolwiek uroczystości rodzinne, na których spotykamy się w więcej niż pięć osób. Z jednej strony setki pytań o, to kiedy wreszcie weźmiemy ślub, a z drugiej ryzyko jego oświadczyn...
„Mój chłopak planuje świąteczne oświadczyny...”
Urodzinowe, świąteczne lub wakacyjne oświadczyny to już tak zwany klasyk, którego doświadczyła większość moich koleżanek i choć żadna o niczym wcześniej nie wiedziała, to jednak podświadomie domyślały się, że coś się święci. Trudno się nie zorientować, gdy jesteś z kimś kilka lat i znasz go na wylot. Faceci są kiepscy w udawaniu emocji, oczywiście z drobnymi wyjątkami bezdusznych dupków, którzy udają już od chwili pierwszego spotkania, ale na takich nigdy nie zwracałam uwagi. Mam już swój ideał, ale nie chcę być, jak moje koleżanki...
Ja i Krystian jesteśmy razem od trzech lat i nie zamieniłabym tej relacji na nic innego. Mamy masę wspólnych planów począwszy od dalekich wycieczek, aż po wspólny kredyt i domek z daleka od miejskiego zgiełku, z którym nie chcę mieć absolutnie nic wspólnego. Umówiliśmy się, że duży krok do przodu damy dopiero w momencie, gdy zakończę studia i tak właśnie stało się kilka miesięcy temu. Ja mówiąc o kolejnym kroku, miałam na myśli wspólne zamieszkanie. Niestety jestem prawie pewna, że mój chłopak planuje świąteczne oświadczyny, a ja ich nie chcę!
canva.com
„Po ślubie wszystko się zmienia...”
Zaręczyny i ślub nie są mi do niczego potrzebne. Historyjki moich koleżanek już mi wystarczą i wcale nie jest tak kolorowo, jak sobie wyobrażały w chwili, gdy wyczekiwały tego niby magicznego widoku swojego partnera przyklękającego na jedno kolano w wyjątkowych okolicznościach (przy wigilijnym stole lub w Grecji).
Po ślubie wszystko się zmienia i nikt nie wmówi mi, że jest inaczej. Zmienia się już po oświadczynach, no bo w końcu kobieta w żargonie męskim zaklepana, więc teraz można przestać się starać i podziwiać, jak romantyczna relacja zamienia się w czyste kumpelstwo. Ja tego nie potrzebuję i to nie oznacza, że nie kocham Krystiana, czy nie chcę z nim być aż do śmierci. Wiem, że to ten jedyny i już od początku widziałam w nim ojca swoich dzieci, jednak chciałabym żyć jak nieco bardziej nowocześnie niż moi dziadkowie, rodzice i udające szczęśliwe koleżanki.
Kilka tygodni temu przyłapałam go, gdy podczas snu próbował zmierzyć mi obwód palca, więc to chyba oczywiste, co planuje. Nie wiem, co zrobię, jeśli postawi mnie w tak niezręcznej sytuacji.