"Ja jestem przerażona tym, co w dzisiejszych czasach wyrabia młodzież. Po moim trupie pozwolę Marysi spędzić Sylwestra u koleżanki. Mój mąż nie widzi problemu. No może jeszcze niech jej flaszkę da na wynos! To nie jest wiek na takie zabawy. Marek mówi, że powinniśmy jej zaufać, ja jestem przeciwna".
Kiedyś było inaczej
Pamiętam czasy mojego dzieciństwa. Wszystko było zupełnie inne. Dziś dzieciaki mają po prostu za dobrze. Sama jestem zwolenniczką zmian, ale to wszystko idzie w złą stronę.
Marysia ma 14 lat i do tej pory nie mieliśmy z nią problemów. Od małego była spokojnym dzieckiem. Pamiętam, jak znajomi narzekali na swoje dzieciaki. W wieku 4-5 lat potrafiły robić afery o nic. Rzucanie się w sklepie i wymuszanie wszystkiego — takie historie w głowie mi się nie mieszczą. Ja nie miałam w zasadzie żadnych problemów z moją córeczką. Ale teraz ten świat zwariował.
Za moich czasów było inaczej. Rodzice byli dość surowi i nie pozwalali nam na zbyt wiele. Czasem buntowałam się przeciwko zasadom, ale patrząc na to z perspektywy czasu, wiem, że rodzice chcieli dla nas jak najlepiej. Nigdy nie popadłam w nałogi ani w złe towarzystwo. Z moimi znajomymi bywało różnie. Mieli za dużo swobody i kończyło się czasem nieciekawie. U nas wiadomo było, że nie można przeginać.
Teraz jako dorosła kobieta podwójnie doceniam wychowanie twardą ręką. Jestem dość zasadnicza i ułożona, to zasługa moich rodziców. Popieram zmiany, jakie zaszły w myśleniu dzisiejszych rodziców. Wtedy faktycznie w wielu domach nie traktowało się dzieci z należytym szacunkiem, ale nie popieram bezstresowego wychowania. Naprawdę dzieciom jest łatwiej, jak wiedzą gdzie jest granica.
CANVA
Moja córka chce iść na Sylwestra do koleżanki
Marysia w tym roku skończyła 14 lat. Do tej pory nie dawała nam powodów do zmartwień, ale w tym roku wszystko się zmieniło. Mam wrażenie, że dziewczynki z jej klasy przechodzą jakiś spotęgowany atak młodzieńczego buntu. Jestem w kontakcie z pozostałymi matkami i wszystkie widzimy, jakie zaszły zmiany.
Ja wszystko rozumiem i wiem, że to taki wiek, ale uważam, że właśnie teraz powinniśmy być wyjątkowo czujni. Dzieciaki badają granice i od nas zależy czy utrzymamy ich w ryzach.
Od kilku dni w domu awantura, bo koleżanka Marysi zaprosiła ją na całonocnego Sylwestra. Inne mamy nie mają nic przeciwko, bo to grupka przyjaciółek z klasy. No dziwię się bardzo. Biorąc pod uwagę to, co ostatnio odwalają... Każda z mam bez zastanowienia się zgodziła. One mają dopiero po 14 lat.
Oczywiście inicjatorka ma najbardziej wyluzowaną matkę. Pani Ania wyjeżdża na weekend z mężem i zostawia córki same w domu. To właśnie tam ma się odbyć impreza. Bez żadnej kontroli dorosłych. Już widzę, co tam się będzie działo. To są jeszcze dzieci i nie wyobrażam sobie, żeby siedziały same.
Mój mąż stanął po stronie Marysi. Jego zdaniem powinniśmy jej zaufać. No hola! Jest jakaś granica. Kilka czternastolatek bez opieki dorosłego? No niestety dla mnie to niedopuszczalne!
Mama Marysi