"Żona nie widzi świata poza naszym synem. Nasz związek powoli przestaje istnieć"

"Żona nie widzi świata poza naszym synem. Nasz związek powoli przestaje istnieć"

"Żona nie widzi świata poza naszym synem. Nasz związek powoli przestaje istnieć"

Zdjęcie ilustracyjne/Canva

Przyjście dziecka na świat to nie tylko ogromna radość, ale również wiele zmian - szczególnie w związku. Partnerzy mają już mniej czasu tylko dla siebie, dlatego tak ważne jest, aby mimo wszystko pielęgnować momenty we dwoje. Mogą to być wyjścia na randki albo po prostu wspólnie zjedzone śniadanie. Okazuje się, że niestety czasami druga osoba nie szuka kontaktu z partnerem i całkowicie dedykuje swój czas maluchowi.

Reklama

"Ilona od zawsze marzyła o dziecku...

Ktoś może pomyśleć, że przesadzam - w końcu mam żonę, wymarzonego i wyczekanego synka, a ja się czepiam. Może i się czepiam, ale nie bez powodu. Ilona zawsze marzyła o dziecku. Jeszcze za czasów studenckich zachwycała się malutkimi ubrankami i w formie żartu dopytywała, kiedy my będziemy mieć swoje dzieci. Ja tam w wieku 24. lat wcale nie miałem w głowie dzieciaka, tylko imprezy, dobrą pracę i dziewczynę, z którą będę mógł zwiedzać świat.

Jednak rodzice Ilony przez kilka lat ciągle dopytywali, kiedy się w końcu pobierzemy, bo tak bez ślubu to nie bardzo. Ok, postanowiłem, że oświadczę się Ilonie podczas jej urodzin. Akurat kończyła 27 lat, więc pomyślałem, że może to już wiem na stabilizację. 2 lata później zorganizowaliśmy ślub i wesele i tym oto sposobem niedługo będziemy świętować 10 lat jako mąż i żona.

dziecko w body w paski siedzi przed telewizorem zdjęcie ilustracyjne/canva

"Ilona od zawsze marzyła o dziecku...

Życie to jednak nie bajka, więc staranie się o dziecko zajęło wiele lat. Moja żona bardzo to przeżywała, bo dla niej posiadanie potomstwa to pewnego rodzaju sens życia. Ja też chciałem dziecko, ale nie czułem aż takiej presji i bólu. Kiedy w końcu się udało, moja żona skakała z radości. Już po kilku tygodniach od potwierdzenia informacji, że jest w ciąży, biegała po sklepach dla dzieci, gromadziła ubranka, pluszaki, meble do pokoju Franka. Pomyślałem, że w sumie nie ma w tym nic nienormalnego, w końcu tyle czekała na to, żeby zostać mamą.

Kiedy urodził się Franek, to nasz świat kompletnie się zmienił. Chodziłem do pracy ledwo przytomny, bo syn akurat często budził się na jedzenie, a śpi - do tej pory - w naszej sypialni. Minął rok, a Ilona dalej spędza czas tylko z synem. Na ten moment nawet nie planuje wrócić do pracy. Ja rozumiem, że dziecko wymaga opieki i sam też staram się uczestniczyć w wychowywaniu Franka, ale chciałbym czasami wyjść z Iloną do kina, zjeść śniadanie i pogadać na wszystkie możliwe tematy, poza tymi dziecięcymi. Moja żona jednak nie widzi problemu, a nawet twierdzi, że to ze mną jest coś nie tak, bo po tylu latach, to ja powinienem z Frankiem przebywać non stop. Czyli co, mam rzucić pracę i zrezygnować z dwóch treningów na siłowni, żeby narysować z Frankiem kolejną laurkę?

Dlaczego dzieci płaczą? Sprawdźcie tę galerię i powiedzcie, czy u Was jest podobnie? :)
Źródło: unsplash
Reklama
Reklama