"Zakochałam się w starym laryngologu. Na samą myśl o nim robi mi się bardzo gorąco"

"Zakochałam się w starym laryngologu. Na samą myśl o nim robi mi się bardzo gorąco"

"Zakochałam się w starym laryngologu. Na samą myśl o nim robi mi się bardzo gorąco"

Pixabay

Stanisław to 50-letni laryngolog. Chociaż jego włosy są już trochę przyprószone siwizną, to on sam jest bardzo wysportowany i męski. Stanisława poznałam, jak byłam u niego na wizycie w przychodni. Od razu mi się spodobał i teraz nie mogę przestać o nim myśleć. Jest taki przystojny...

Reklama

"To miała być zwykła wizyta u lekarza"

Od zawsze miałam kłopoty z uszami, a te się jeszcze bardziej nasiliły krótko po tym, jak zapisałam się na basen. Obecnie cierpiałam na paskudne zapalenie ucha, więc mama mi poradziła, żebym udała się do lekarza rodzinnego i wzięła skierowanie do laryngologa, który powinien mi pomóc. Rodzinna nie robiła mi problemów, więc bardzo szybko udałam się do przychodni, aby zapisać się do jakiegoś dobrego laryngologa.

Niestety, większość lekarzy nie miało wolnych terminów, oprócz jakiegoś Stanisława Nowaka. Pomyślałam, że w sumie pewnie jakiś stary, ale jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma.

Reklama

Gdy weszłam do gabinetu, moim oczom ukazał się prawdziwy bóg. Stanisław miał już co prawda 50 lat, ale wyglądał jak Apollo. Nie mogłam oderwać wzroku od jego umięśnionego ciała i błyskotliwych niebieskich oczu. Chociaż mam dopiero 17 lat, poczułam coś nieprawdopodobnego do faceta, który mógłby być moim ojcem.

Jakby tego było mało, on zachowywał się tak dziwnie. Ciągle się do mnie uśmiechał, a jak zaglądał mi do ucha, to tak pogładził po nim swoją ręką, że aż dreszcze przeszły mi po plecach. Żaden lekarz nie dotyka tak swojej pacjentki.

Reklama

Zapytałam pana doktora, co mi dolega, ten jednak spuścił nisko wzrok, po czym się odezwał, że niestety potrzebne będzie jeszcze kilka spotkań. Wypisał mi jakieś leki, a kiedy wychodziłam, zauważyłam, że długo wodzi za mną wzrokiem i cały czas się uśmiecha.

Reklama

doktor w białym fartuchu Pixabay

Reklama

"Bez opamiętania zakochałam się w lekarzu"

W domu ciągle o nim myślałam i o naszym pierwszym spotkaniu. Jestem pewna, że mógłby zażądać ode mnie wszystkiego, a ja niczego bym mu nie odmówiła.

Reklama

Na następne spotkanie, to znaczy wizytę, włożyłam czarną, prześwitującą sukienkę i mocniej się umalowałam. Mama myślała, że idę na randkę, skoro wyglądam, aż tak zniewalająco. Było mi zimno tak ubranej, ale czego nie robi się, żeby przykuć uwagę przystojnego lekarza.

On  już tam czekał. W tym białym fartuchu, taki zamyślony wpatrywał się w komputer. Gdy miał taką srogą minę, wydawał mi się jeszcze bardziej pociągający. Podniósł wzrok znad ekranu i był wyraźnie w szoku. Widziałam, jak świecą mu się oczy, gdy na mnie spoglądał. Ja celowo udawałam taką nieśmiałą i niewinną, bo wiedziałam, że to bardzo działa na takich starszych mężczyzn. Bardzo szybko mnie zbadał, ale czułam, że tak jakby trochę bał się mnie dotknąć bardziej.

Starał się na mnie nie patrzeć, więc aby zwrócić na niego swoją uwagę, zagadnęłam do niego, po czym specjalnie uniosłam skrawek sukienki, wycierając nim swoje okulary.

Przez dobre kilka minut się na mnie gapił bez słowa. Potem się uśmiechnął i powiedział, że wyjeżdża na kilka tygodni, dlatego zaprasza mnie na kolejną wizytę za miesiąc. Bardzo się zasmuciłam i spojrzałam na niego słodkimi oczami.

Panie doktorze... będę bardzo za panem bardzo bardzo tęsknić

Uśmiechnął się, odpowiadając, że on też za taką grzeczną pacjentką.

Wróciłam do domu. Nie mogę przestać o nim myśleć... Boję się, że na kolejne wizycie już nie opanuję buzujących we mnie emocji.

Ania, 17-letnia uczennica liceum

Źródło: Instagram.com/piotr_zyla_official
Reklama
Reklama