Romantyczna sceneria to połowa sukcesu przy zaręczynach. Chłopak Stephanie uznał, że pomost w otoczeniu pięknej przyrody to idealne miejsce, w którym mógłby poprosić ją o rękę. Nie wyobrażał sobie, by w tym szczególnym momencie nie było przy nich ich malutkiej córeczki. Och, jakże szybko tego pożałował!
Wszystko szło zgodnie z planem. Do czasu
Zaręczyny odbywały się nie tylko w asyście dziecka pary, ale i w towarzystwie kilkorga członków rodziny. Pogoda była doskonała, kamery w telefonach czekały na TEN moment, żeby zacząć rejestrować wyjątkową chwilę na wieczną pamiątkę. Mężczyzna wyciągną pudełeczko i w duecie z córką zaczęli wygłaszać okolicznościową formułkę.
Niestety w chwili, kiedy córka chciała podać mamie pierścionek, stało się coś, czego mężczyzna nie przewidział. Pierścionek wypadł z małej rączki, spadł na deski pomostu i przeturlał się w stronę najbliższej szpary, wpadając do wody.
Wybuchła panika. Wszyscy rzucili się na ziemię, sprawdzając deski i patrząc przez szpary na wodę. Mężczyzna, wyraźnie będąc w szoku, nie zastanawiając się długo, skoczył do wody.

Zaręczyny uratowane!
W komentarzu zamieszczonym pod filmem z mrożącego krew wydarzenia Stephanie wyjaśniła, jak zakończyła się cała sytuacja:
Tak, na szczęście znalazł pierścionek, skoczył 6 metrów do wody o wysokości metra, adrenalina! Wszystko skończyło się dobrze.
W komentarzach pojawiły się różne głosy:
Idealna love story, to będzie wasza historia na zawsze. Takie wspomnienia!
Cieszę się, że jest ok i że masz pierścionek. Ale mógł sobie skręcić kark, skacząc w ten sposób.
Omg, jakie szczęście, że to znalazł... Co za historia do opowiadania na ślubie!
Nie możesz skoczyć, jest za płytko. Plusk. LOL
Może to znak, hmm. Biedny chłopak.
Dlatego najpierw bierze się ślub, a potem robi dzieci.
A Wy jak sądzicie? Pierścionek wart był aż takiego ryzyka?