"Wzrost cen jest porażający. Nie stać mnie już nawet na masło"

"Wzrost cen jest porażający. Nie stać mnie już nawet na masło"

"Wzrost cen jest porażający. Nie stać mnie już nawet na masło"

Pixabay

Miało być tak pięknie: wysokie pensje, tanie mieszkania i wakacje na Bahamach, a wyszło jak zwykle. Szef zmniejsza mi liczbę godzin, żeby zaoszczędzić, podczas gdy ceny rosną jak oszalałe. Ostatnie 10 zł wydałam w sklepie na malutkie pudełeczko masła.

Reklama

"Mam dość tych wysokich cen"

Całe życie mi się wali. Zarabiam, a właściwie zarabiałam trzy tysiące złotych na rękę w firmie sprzątającej. Jeszcze pół roku temu starczało mi na wszystko, a jeszcze na dodatek mogłam sobie kupić coś ekstra. Można powiedzieć, że no byłam w miarę szczęśliwą kobietą.

Moje życie zaczęło się zmieniać wraz ze wzrostem cen... wszystkiego. Najpierw podwyższyli mi czynsz, potem wzrosły rachunki za prąd i wodę. Wzrosła też rata kredytu, który spłacam od 20 lat. Nie wspomnę nawet o cenach produktów w sklepie. Sytuacja zaczęła mi się powoli wymykać spod kontroli, gdy zobaczyłam w październiku, że po opłaceniu wszystkiego i zrobieniu zakupów na cały miesiąc, w portfelu zostało mi tylko 10 złotych, za które udało mi się kupić jedno malutkie pudełeczko masła.

Reklama

Wcześniej, jak szłam na zakupy, to normą było, że na produkty spożywcze na cały miesiąc wydawałam jakieś 600 zł. Zamiast chodzić co kilka dni i dokupować coś nowego, wolałam pójść raz i kupić wszystko za jednym zamachem. W ostatnich miesiącach zaczęłam jednak być coraz bardziej zszokowana, bo nie płaciłam już za te same produkty 600 zł, ale ponad 1000 zł.

Zaciśnięty portfel z pieniędzmi Pixabay

Reklama

"Nie stać mnie na zakup podstawowych produktów"

Postanowiłam zagadać do szefa i poprosić go o podwyżkę. Fajny z niego koleś, więc myślałam, że pójdzie mi na rękę. Już chciałam wykręcić numer, gdy usłyszałam dźwięk dzwoniącego telefonu. Mój szef do mnie dzwonił. Trochę się zdziwiłam, ale natychmiast odebrałam. Słowa, które usłyszałam w słuchawce były dla mnie gwoździem do trumny.

Reklama

Halo, Matylda? Mam dla Ciebie złą wiadomość. Wiesz, że z powodu inflacji mamy mniej zleceń? No właśnie. Podjęliśmy więc taką decyzję, że od dzisiaj musimy zmniejszyć ci liczbę godzin. Od poniedziałku pracujesz na 3/4 etatu. Ale wiesz, nie ma tego, co by na dobre nie wyszło. Wyśpisz się chociaż i odpoczniesz. Jak sytuacja się ustabilizuje, będziesz znowu zatrudniona na pełny etat. Wpadnij w wolnej chwili do firmy podpisać aneks do umowy

Jak dobrze liczę, to oznacza, że w listopadzie dostanę na rękę jakieś 2250 złotych, które wystarczy mi tylko na opłacenie rachunków. Za czynsz zapłacę 800 zł, telefon 100 zł, a zaliczka na prąd i wodę to dodatkowe 300 zł. Do tego dochodzi rata za kredyt w wysokości 1040 zł. Na jedzenie zostanie mi więc aż 10 złotych, za które chyba znowu kupię sobie tylko masło. Co mam robić? Co to za życie? Proszę o radę.

Reklama

Matylda, czytelniczka Styl.fm

Reklama

Małgorzata Socha w ogniu krytyki. Jej dzieci, mąż i mama wystąpili w reklamie Apartu. Ktoś pisze: "Pieniądze odkryły twarze". Zobacz zdjęcia!
Źródło: instagram.com/malgosia_socha
Reklama
Reklama