Jeśli chcecie wiedzieć, jak w łatwy sposób można stracić w oczach swojej przyszłej teściowej, to historia Pani Bogumiły jest tego doskonałym przykładem. Dziewczyna jej syna (nawet jeszcze nie narzeczona) pozwala sobie w towarzystwie potencjalnej teściowej na coś, co doprowadza ją do białej gorączki. Czy tak powinien wyglądać szacunek w związku?
Przyszła synowa przekreślona na starcie
Syn naszej czytelniczki od prawie dwóch lat jest w związku z kobietą, która już od samego początku budziła u Pani Bogumiły wiele mocno mieszanych uczuć oraz przemyśleń. 56-latka stwierdziła jednak, że to jej syn ma być szczęśliwy i jako matka nie ma prawa ingerować w tak osobiste decyzje.
Od razu, gdy ją zobaczyłam, to wiedziałam, że nie jest dobrym człowiekiem. Z jej fałszywego spojrzenia wyczytałam tyle informacji, że aż odechciewało mi się z nią rozmawiać i czułam się tak nie tylko na naszym pierwszym spotkaniu, a praktycznie zawsze. Pomyślałam wtedy, że na tym etapie życia mojego 30-letniego syna, nie mam prawa ingerować w jego wybory lub cokolwiek mu sugerować. Chciał, to tak wybrał i już. Jeśli wybrał źle, to będzie się męczył, a przecież zawsze może być tak, że to ja nie mam racji i dziewczyna jest chodzącym aniołem.
canva.com
„Sama jest mocno ulana”
Niestety po pewnym czasie okazało się, że dziewczyna syna Pani Bogumiły prawdopodobnie aniołem nie jest, gdyż w perfidny sposób naśmiewa się ze swojego chłopaka w towarzystwie jego najbliższych. Chyba wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że pewne sprawy powinny pozostać tylko i wyłącznie między nimi.
Dzisiaj to ja już wiem na sto procent, że aniołem to ona nie jest. Nie jestem w stanie znieść tego, że dziewczyna mojego syna dogryza mu, że jest gruby, a sama jest mocno ulana i spokojnie mogłaby schudnąć te kilkanaście kilogramów. Jeśli uważa, że zasługuje na modela, to przecież droga wolna, ale nie widzę tego, aby jakikolwiek wysportowany mężczyzna odwrócił za nią głowę na ulicy.
Poniża go zarówno w moim towarzystwie, jak i towarzystwie swoich rodziców i podejrzewam, że nie tylko. Młodym kobietom mocno w głowach się poprzewracało. Wszystkie są roszczeniowe do granic możliwości, a chłopa przecież trzeba szanować i tylko wtedy tego szacunku można oczekiwać. Raz uwagę zwróciłam na moich imieninach, że skoro przeszkadza jej wygląd Adasia, to może razem powinni zacząć uprawiać jakiś sport, ale szybciutko zostałam sprowadzona do parteru. Przez kogo? No syn uważa, że to nie moja sprawa, więc ja już wszystko wiem. Współczuję mu, tylko jeśli sobie ją weźmie za żonę...
Znacie podobne przypadki? A może macie wśród swoich znajomych kogoś, kto podczas spotkań towarzyskim notorycznie ujmuje swojemu partnerowi?