"Pokolenie 60+ dorwało się do Internetu. Moja matka niedawno założyła konto na fejsie. Ostatnio wrzuciła zdjęcie Frania na nocniku! Widać, że totalnie nie kuma reguł, jakimi rządzi się Internet. Stanowczo powiedziałam, że nie życzę sobie, aby szastała wizerunkiem moich dzieci. Babunia dorwała się do smartphona i co chwila publikuje selfie z dzieciakami. Tłumaczę jej, a ona bezczelnie mówi, że skoro zajmuje się moimi dziećmi, to ma prawo robić im zdjęcia w tym czasie.
Matka wrzuca zdjęcia moich dzieci na Facebooka bez mojej wiedzy
Nasze pokolenie moment fascynacji mediami społecznościowymi dawno ma za sobą. Poznaliśmy zalety i wady Facebooka. Doskonale potrafimy używać tego narzędzia rozsądnie. Oczywiście nie wszyscy. Nadal mam sporo znajomych, którzy pokazują każdą minutę swojego życia, nie zastanawiając się nad konsekwencjami.
Zupełnie inaczej sprawa wygląda w przypadku naszych rodziców. Moja matka ma sześćdziesiątkę na karku i niedawno odkryła fejsa. Ludzie, ile ja się jej natłumaczyłam jak używać tego medium, żeby nie narobić sobie obciachu.
Na początku mama nie umiała nawet wrzucać zdjęć. To było nawet śmieszne, jak czasem przypadkiem wrzuciła do relacji filmik, na którym widać, że nie ogarnia, co ma robić. Z czasem zrozumiała techniczne kwestie, ale nadal nie kuma, że to okno na świat nie musi być aż tak szeroko otwarte.
Od razu ustaliłam jedną zasadę. Kategorycznie zabroniłam jej pokazywania moich dzieci w sieci. Na początku nawet się pilnowała, ale jak wszystkie koleżanki co rusz wrzucały foty z wnukami i ona zaczęła chwalić się w necie moimi dzieciakami.

Zdjęcie Frania na nocniku hula po Internecie
Prosiłam, tłumaczyłam, mówiłam, że do tych zdjęć ma dostęp tak naprawdę każdy. Jak grochem o ścianę. W końcu pokłóciłyśmy się, bo matka stwierdziła, że skoro pomaga mi przy opiece nad dziećmi, ma prawo pokazywać ich fotki. Bzdura, ale co miałam zrobić. Jestem samotną matką i bez jej pomocy sobie nie poradzę.
Matka zastosowała wobec mnie szantaż. Doskonale wiem, że to nie fair, ale co zrobić? Ja po prostu nie miałam wyjścia. Nie jestem w stanie pogodzić pracy i domu bez jej wsparcia.
Ostatnio czara goryczy się przelała. Siedzę sobie w pracy i nagle dostaje sms od brata:
Zobacz, co matka wrzuciła na FB.
No myślałam, że zemdleję. Ona opublikowała zdjęcie mojego trzylatka na nocniku. Bardziej intymnego zdjęcia trudno sobie wyobrazić. Pod spodem napisała:
Franio na dwójeczce.
Tym razem naskoczyliśmy na nią razem z bratem. Próbowaliśmy włożyć jej do tego łba, że takie zdjęcia po pierwsze ośmieszają dziecko, po drugie mogą trafić w ręce jakiegoś zboka. Nic nie dociera. Dla niej to niewinne i słodkie. O co mi w ogóle chodzi, skoro jej koleżaneczki polubiły to zdjęcie.
Tym razem nie popuszczę. Nie wiem, co robić. Póki co odbieram zaległe godziny i wychodzę wcześniej z pracy, żeby wszystko ogarnąć bez jej łaski, ale za długo tak nie pociągnę. Ona oczywiście jest obrażona na śmierć. "
Mama Frania i Tosi