"Kocham mojego męża, ale wciąż tęsknię za byłym. Moja przyjaciółka uważa, że powinnam się rozwieść"

"Kocham mojego męża, ale wciąż tęsknię za byłym. Moja przyjaciółka uważa, że powinnam się rozwieść"

"Kocham mojego męża, ale wciąż tęsknię za byłym. Moja przyjaciółka uważa, że powinnam się rozwieść"

Zdjęcie ilustracyjne/Canva

Czy można kochać miłością romantyczną dwie osoby? A może niezamknięte w życiu rozdziały ciągną się przez wiele lat, rzucając cień na nowe relacje? Okazuje się, że nie jest to tak zupełnie rzadko spotykane zjawisko, aby być w pozornie szczęśliwym małżeństwie, a wciąż darzyć uczuciami byłego partnera/kę.

Reklama

"Z Piotrkiem łączyła nas niezwykle silna więź"

Jestem szczęśliwą mężatką i być może w ogóle nie powinnam wypisywać takich rzeczy, ale jestem już zmęczona ukrywaniem wszystkich swoich uczuć. W wieku 27 lat wyszłam za mąż - bardzo szybko, bo zaledwie po 15 miesiącach randkowania z Mateuszem. Być może wynikało to z presji jego rodziny, w końcu jest starszy o 7 lat, więc dla niego to był super wiek na ślub. Będąc totalnie szczera, to zaczęłam się z nim spotykać, bo chciałam zapomnieć o Piotrku, mojej pierwszej miłości.

Z Piotrkiem poznaliśmy się na 2. roku studiów. Byliśmy dorośli, ale mieliśmy jeszcze dziecinne podejście do wielu spraw i to nas zgubiło... Mimo wszystko łączyła nas niezwykle silna więź - obydwoje niepoprawni optymiści, pozytywnie zakręceni, spontaniczni. Kiedyś po egzaminie wybraliśmy się na piwo, a skończyliśmy w mieście oddalonym o 200 km. Lubiliśmy takie przygody, zawsze coś się działo. Niestety, nie brakowało również kłótni, obydwoje jesteśmy temperamentni, dość wybuchowi. Jak się kłóciliśmy to słychać nas było pewnie na całym osiedlu. Dawaliśmy sobie mnóstwo szans, jednak po 4 latach związku i wiecznych wzlotów i upadków postanowiliśmy, że kończymy tę relację na dobre...

"Mateusz był zupełnie inny od Piotrka, ale i ode mnie"

Kilka miesięcy po rozstaniu poznałam Mateusza. Starszy, opanowany, ułożony, ze stabilną pracą, mieszkaniem i odpowiednimi wartościami. Przyznaję, że najpierw bardzo mi to imponowało. W końcu czułam totalny spokój, chociaż czasami odzywała się moja szaleńcza dusza. Mateusz nie zwlekał długo z zaręczynami, a ja - pod wpływem emocji - je przyjęłam. Poza tym, darzę Mateusza uczuciem, jest dobrym, kochanym człowiekiem. Wydawało mi się, że wyleczyłam się z Piotrka w 100%. Szybko jednak zrozumiałam, że wcale nie.

Od wspólnych znajomych dowiedziałam się, że Piotrek zaczął się z kimś spotykać. Paliłam się w środku, ściskało mnie w brzuchu. A przecież sama mam męża! Nie powinnam być zazdrosna, od naszego rozstania minęły już wieki. A jednak - czułam zazdrość i napisałam do niego, napisałam mu wszystko, co czuję i co czułam po rozstaniu. Odpisał, zaczęliśmy rozmawiać. Nic się nie zmienił. Przy nim wciąż czuję się jak studentka, tęsknię za naszymi spontanicznymi wyjazdami, przygodami. On też tęskni. Tylko, że ja kocham mojego męża Mateusza. Nie chcę zrobić nic głupiego, chociaż muszę przyznać, że ciężko zapanować nad uczuciami, którymi darzę również Piotra. Przecież to była pierwsza miłość!

Reklama

Moja przyjaciółka twierdzi, że powinnam wszystko poukładać w głowie, ale podkreśla, że moje wątpliwości zrodziły się na krótko po ślubie, to co będzie później. Nie namawia mnie do rozwodu, bo wie, że decyzja i tak należy do mnie, ale zasugerowała, że powinnam pomyśleć o rozstaniu z Mateuszem - nie dla Piotrka, a dlatego, że po prostu, według niej, to nie jest prawdziwa miłość, a przyzwyczajenie, nieumiejętność bycia singielką, trochę wygoda. A ja mam po prostu ogromny mętlik w głowie...

Jak wygląda długoletni związek? Te ilustracje oddają to w 100%!
Źródło: www.instagram.com/amandaoleander
Reklama
Reklama