" Mam za ścianą prawdziwego śmieciucha. Sąsiadka wystawia śmierdzące pampersy na klatkę schodową. Zwracałam jej uwagę, ale nic to nie dało. Tak nie da się funkcjonować! Nie chcę jej szkodzić, ale chyba będę musiała sprawę gdzieś zgłosić.
Sąsiadka zostawia śmieci przed drzwiami
Pani Ania wprowadziła się do naszego bloku jakiś rok temu. Sympatyczna babka, zawsze mówiła Dzień dobry, nie było z nią żadnych problemów. Niedługo potem zaszła w ciążę. Zaczęła wystawiać śmieci na klatkę schodową. Na początku się nie czepiałam, bo wystawiała tylko plastiki i papier. Może to żadna ozdoba, ale nie chciałam wyjść na wredną sąsiadkę.
Mieszkamy na ostatnim piętrze i nikt poza nami tu nie wchodzi. Lokatorzy pozostałych pięter nawet nie wiedzieli o moim problemie. Aż do czasu! Pod koniec ciąży pani Ania stawiała na klatce nawet odpady BIO.
Któregoś dnia rozmawiałam z panią Mariolką z pierwszego piętra i zagaiła mnie o dziwny zapach z góry. Widać było, że podejrzewa, że ten smród to ode mnie. Powiedziałam jej prawdę, a ona jeszcze na mnie najechała, że powinnam jej pomóc, bo jest w ciąży i nie zbawi mnie, jak ze swoim koszem wyniosę też jej.

Śmierdzi na całej klatce, sąsiadka ma to gdzieś
Po rozmowie z panią Mariolką faktycznie zaproponowałam ciężarnej sąsiadce, że jak ma problem z wynoszeniem śmieci w swoim stanie, mogę czasem pomóc. Jak się uniosła:
Myślałam, że jesteś normalna, a wyszła z Ciebie wścibska baba. Mój Mateusz wynosi śmieci, jak wychodzi do pracy. Nie każdy ma tyle czasu, żeby latać z każdym papierkiem. W domu śmierdzi, to wynoszę na klatkę.
No ludzie, trzymajcie mnie! Gdyby nie to, że zatrzasnęła mi drzwi pod nosem, coś bym odpowiedziała. Nie jestem zbyt przebojowa i więcej się nie odzywałam. Pani Ania urodziła, a problem tylko się nasilił.
Od kiedy ma małe dziecko, wystawia na korytarz brudne pampersy. To dopiero jest smród! Czasem leżą cały dzień i nawet, jak jej mąż to wywali, smród pozostaje. To jest taki odór, że aż mnie mdli!. Wiem, że się z nią nie dogadam. Nie chcę robić jej nieprzyjemności, ale chyba to zgłoszę do administracji. Tak naprawdę nie da się żyć."
Wściekła Sąsiadka