"Teściowa chce jechać z nami na porodówkę. Wtrąca się nawet w wybór szpitala!"

"Teściowa chce jechać z nami na porodówkę. Wtrąca się nawet w wybór szpitala!"

"Teściowa chce jechać z nami na porodówkę. Wtrąca się nawet w wybór szpitala!"

canva.com

Zaszłam w upragnioną ciążę, jednak ten czas wyobrażałam sobie nieco inaczej. Myślałam, że zacieśni to moją więź z mężem. Jak bardzo się myliłam! We wszystko wtrąca się moja teściowa. Chce nam wybrać szpital i jechać z nami na porodówkę. Ona oszalała?! 

Reklama

Teściowa myśli, że będę przy niej rodzić

Z Marcinem tworzymy szczęśliwy związek już od ponad dziesięciu lat. Uwielbiam mojego męża, a każda chwila z nim to dla mnie prawdziwy dar. Bardzo chcieliśmy mieć dziecko i w końcu udało się mi zajść w ciążę. Wyobrażałam sobie, że ten czas będzie naprawdę wyjątkowy. Myślałam, że przez dziewięć miesięcy jeszcze bardziej zacieśnimy naszą więź, że przede wszystkim będziemy w tym razem - tylko ja i on.

Jak bardzo się myliłam. Do akcji szybko wkroczyła mamusia Marcina, która po prostu nie daje nam spokoju. Cały czas do wszystkiego musi dorzucić swoje trzy grosze. Wcześniej nie było z nią takich problemów, to teraz się coś z nią stało.

Reklama

Wtrąca się w to, co kupuję dla dziecka, jakie wybrałam łóżeczko, a nawet co jem. Teraz jednak przeszła samą siebie. Oznajmiła, że pojedzie z nami na porodówkę i będzie osobą towarzyszącą, żeby wesprzeć Marcinka w tym trudnym czasie!

stopy noworodka canva.com

Reklama

Mój mąż nie potrafi się jej postawić

Opadły mi ręce. Przecież to intymna chwila, którą powinnam dzielić tylko z mężem, a ona chce być obecna przy porodzie?! To nie wszystko. Neguje nawet decyzję o szpitalu, który wybrałam do porodu. Nie chcę rodzić w mieście, w którym mieszkamy. To niewielki, powiatowy szpital, więc zdecydowałam, że pojedziemy trzydzieści kilometrów dalej, a ja urodzę w szpitalu wojewódzkim. Uznałam, że tam będzie lepsza opieka, sprzęt, lekarze, położne...

Reklama

Teściowa uważa, że to błąd, że nasz szpital jest w porządku. Zrobiła mi nawet o to awanturę! Uznała, że mam nie wymyślać, bo już mi całkiem odbiło. A co na to mój mąż? On oczywiście nie widzi w tym niczego złego. Nawet jej broni! Uważa, że przecież ona chce dobrze!

Reklama

kobieta po porodzie canva.com

Reklama

Jak rozwiązać ten problem?

Ja już nie mam siły. Poród zbliża się wielkimi krokami, a mi wcale nie jest lżej. Zamiast odpoczywać i nie stresować się, cały czas mam dokładanych nerwów. Teściowa co chwilę wymyśla nowe rzeczy, a ja naprawdę zaczynam się obawiać, że jak zacznę rodzić, to Marcin po nią zadzwoni i ona przyjedzie do tego szpitala...

To będzie dla mnie prawdziwy cios prosto w serce. Oczywiście próbowałam z nim rozmawiać na ten temat, jednak to nic nie zmienia. Co robić?

Mateusz Damięcki z obitą twarzą! Jest cały we krwi. Co mu się stało? Zobacz zdjęcia!
Źródło: instagram.com/mateuszdamiecki
Reklama
Reklama