Od zawsze marzyłam o dostatnim życiu. Pochodzę z biednej rodziny i od dziecka nie miałam żadnych perspektyw. Nie mam nawet matury, bo musiałam iść do pracy... Już wtedy powiedziałam sobie, że na pewno nie będę tak żyć. Trampoliną do bogactwa miało być małżeństwo. Ale się rozczarowałam!
Wyszłam za mąż dla pieniędzy
Od zawsze chciałam prowadzić dostatnie życie. Pochodzę jednak z rodziny alkoholików, gdzie nigdy się nie przelewało. Jestem bardzo ambitna i chciałam iść na studia - niestety, nie było mi to dane. Nie ukończyłam nawet szkoły średniej, bo jak miałam 17 lat, musiałam iść do pracy, żeby mieć co jeść.
Już wtedy powiedziałam sobie, że uproszczę sobie życie i wyjdę bogato za mąż. Rozpoczęłam polowanie dość szybko. Cały czas pracowałam, szybko się usamodzielniłam i wynajęłam pokój. Było mnie stać na podstawowe rzeczy, a więc opłaty, jedzenie czy najtańsze ubrania. Nie było lekko, ale musiałam się dobrze prezentować, żeby trafić na odpowiedniego kandydata.
Spotykałam się z wieloma mężczyznami, jednak moją uwagę przykuł Rafał. Spełniał wszystkie moje oczekiwania. Był przystojny, inteligentny, a na dodatek miał kupę kasy. Tak przynajmniej mi wmawiał...

Okazało się, że mój mąż to łajdak i oszust
Wzięliśmy ślub bardzo szybko, bo już po pół roku znajomości. W tym czasie zabierał mnie na zagraniczne wakacje, płacił za jedzenie na randkach, robił mi zakupy i dawał drogie prezenty, a w szczególności ubrania, żebym się dobrze prezentowała.
Sam jeździł sportowym samochodem, który do tanich nie należał. Cały czas oczywiście pracowałam, moja kariera przez lata mocno się rozwinęła i udało mi się zdobyć posadę w banku. Nie zarabiałam kokosów, ale mogłam sobie pozwolić na znacznie więcej niż kilka lat wcześniej.
Moje marzenia miały się ziścić, wszystko szło w świetnym kierunku, aż po ślubie okazało się, że mój mąż mnie oszukiwał! To prawdziwy łajdak, a ja zostałam z jego długami.

Teraz muszę spłacać jego długi
To wszystko było fasadą, grą pozorów, a Rafał to oszust, który naciągnął na kasę już wiele kobiet. Po ślubie wprowadził się do mojego małego mieszkanka. Tłumaczył to tym, że to tymczasowe rozwiązanie, zanim nie kupi za gotówkę czegoś większego. Nie dokładał się do rachunków, nawet nie płacił za jedzenie.
Ja nalegałam, żeby to robił, w końcu moje oszczędności topniały. Zamydlił mi oczy, nie spodziewałam się, że wywinie mi taki numer. Po kilku miesiącach zapadł się pod ziemią, a na mój adres zaczęły przychodzić listy od komornika. Okazało się, że w czasie naszego małżeństwa wziął kilka pożyczek, a teraz ja zostałam na lodzie.
Oczywiście nie podpisaliśmy intercyzy - z wiadomych powodów. W końcu to miało wyglądać zupełnie inaczej! Co ja teraz mam zrobić?