Weronika od zawsze mieszkała na wsi i tam też wychowywała swojego 11-letniego syna, Patryka. Jednak jej mąż dostał lepszą pracę i całą rodziną musieli przeprowadzić się do Poznania. To właśnie tam zaczęli na nowo układać sobie życie. Niestety Patryk zachowuje się gorzej niż w małej wsi, z której pochodzi.
"Nie poznaję mojego synka"
Weronika zawsze ceniła sobie spokojne życie na wsi. Nie pochwalała decyzji męża o przeprowadzce do Poznania, ale dobrze wiedziała, że nie ma innego wyjścia. Musiała zgodzić się z tym, co zaproponował jej mąż.
Wiedziałam, że kiedyś ten dzień niestety nastąpi i tak się stało. Zamieszkaliśmy w Poznaniu we wrześniu tamtego roku i z tygodnia na tydzień zauważyłam, że mój syn zmienia się i to bardzo. Z miłego i grzecznego, nagle stał się cwaniaczkiem, którego autentycznie nie poznaję

Z rodzinnego domu do bloku
Weronika z rodziną zamieszkała na jednym z poznańskich osiedli w bloku. Na początku kobieta się cieszyła, że jej syn pozna innych chłopców, ale szybko okazało się, że to była nieuzasadniona radość.
Zaczął zachowywać się jak cwany 18-latek bardziej niż jak serdeczny chłopiec. W domu przestał sprzątać, nie odrabia lekcji i zaczął pyskować. Widzę, że mają na niego wpływ nie tylko koledzy z klasy, ale także z osiedla
Czy miejsce, w którym wychowuje się dzieci, ma na nie wpływ?