Święta powinny być magicznym czasem, gdy ludzie się do siebie zbliżają. Niestety coraz częściej zwracają się do nas czytelnicy, dla których końcówka grudnia to istny horror. Monika z Olsztyna także należy do tej grupy. Nie lubi świąt i zawsze zmusza się, aby być miłą dla każdego. W tym roku powiedziała "dość!". Postanowiła coś zmienić. Czy to dobra decyzja?
"Zarabia tyle, co ja i Bartek razem!" - ubolewa 29-latka
Monika wyszła za Bartka trzy lata temu i są szczęśliwą parą. Dogadują się, a młoda mężatka lubi rodziców swojego ukochanego. Ma jedynie problem z Anią, starszą siostrą Bartka. Według naszej czytelniczki szwagierka jest zbyt pewna siebie i nie da się jej lubić.
W sumie to tak naprawdę poznałam ją na naszym weselu. Dała nam 5000 złotych i już wiedziałam, że chciała tym podkreślić, że ona to jest z tych bogatszych. Wiecznie jej nie ma, lata gdzieś i zadaje się z paniusiami z przedłużonymi włosami i tipsami. Specyficzna osoba, która zarabia w miesiąc więcej niż ja i Bartek razem

"jest bogata, nic nie dostanie" - zwierza się Monika
Młoda kobieta uważa, że Ani nie należy się prezent na Boże Narodzenie, ponieważ wystarczająco dużo zarabia. Zszokowany jej zdaniem jest mąż, który nie może zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi Monice.
Gdy mu to powiedziałam, to był w szoku i pytał, jak ja mogę się tak wrednie zachowywać. No ale tak logicznie rzecz biorąc, to co ja mam jej kupić, jak ona wszystko ma? Jest bogata, a ja nie. Nie będę wydawać niepotrzebnie pieniędzy, bo na pewno i tak nie trafię z prezentem i paniusia nie będzie zadowolona
Ciężko nam oceniać tę relację, ale wydaje nam się, że bardziej liczy się sam gest niż to, ile wydało się na prezent.